To najlepiej pokazuje, jak duży stopień nieprzewidywalności towarzyszy podejmowanym obecnie decyzjom inwestycyjnym. Inwestorzy chyba nie do końca wiedzieli, jak zareagować na te zaskakujące dane i początkowo przystąpili do zakupów, ale zaraz potem ich zapał minął. W sumie więc WIG20 dotarł do 1418 pkt. i odbił się od tego poziomu, wracając ponownie w okolice 1410 pkt. To oznacza, że najprawdopodobniej dojdzie dziś do przełamania wsparcia, wyznaczonego przez połowę świecy z 22 stycznia na poziomie 1423 pkt., który stanie się w ten sposób najbliższym oporem. To zaś stanowi potwierdzenie, że niedźwiedzie coraz odważniej zaznaczają swoją obecność. Coraz bardziej realne staje się zagrożenie, że znaleźliśmy się w fazie głębokiej korekty w najlepszym wypadku styczniowych zwyżek, choć nie można wykluczyć, iż jest to początek końca całej fali wzrostów, rozpoczętych w październiku.
Po wczorajszej przecenie w USA, gdzie przypomnijmy doszło do przełamania przez S&P500 i DJIA średniookresowych wsparć, dziś dostaniemy kolejną porcję informacji o stanie tamtejszych rynków. Jeśli zaskakująca informacja o wzroście PKB nie uchroni rynków od spadków, to znaczy, iż zmiana trendu jest tam faktem. A to nie może pozostać bez wpływu na dalszy rozwój wypadków u nas. Nasdaq otworzył się 5 pkt. powyżej wtorkowego zamknięcia, ale zaraz zaczął spadać i traci teraz 0,7%. DJIA pozostaje blisko ostatniego zamknięcia. To nie jest dobry zwiastun na dzisiejsze notowania, choć analiza techniczna wskazywałaby na odbicie w dniu dzisiejszym.
Krzysztof Stępień
Analityk Parkietu