Spółka TIK podpisała z firmą PRO-LAND przedwstępną umowę sprzedaży nieruchomości za równowartość 7 mln USD, która powinna zostać sfinalizowana do 28 lutego br. TIK został powołany do życia w Częstochowie po objęciu kontroli nad warszawską spółką giełdową przez Yawal i jego jedynym celem było przejęcie najatrakcyjniejszego składnika majątku trwałego Pagedu - jego siedziby. Historyczna wartość ewidencyjna tej nieruchomości wynosiła tylko nieco ponad 2 mln zł. Z naszych informacji wynika, że Edmund Mzyk, ówczesny prezes zarządów zarówno Yawalu, jak i Pagedu, dysponował wycenami biegłych, którzy oszacowali jej wartość rynkową na co najmniej 50 mln zł. W październiku 2000 roku nastąpiło podwyższenie kapitału zakładowego TIK z kwoty 4 tys. zł do 55,504 mln zł. Nowe udziały zostały w całości objęte przez Paged i pokryte aportem niepieniężnym w postaci ww. nieruchomości.
Wątpliwości wzbudził wówczas fakt, czy takie urealnienie wartości siedziby Pagedu nie powinno dodatnio wpłynąć na jego wyniki finansowe. Tym bardziej że w tym czasie Yawal utworzył spółkę zależną Yawal System i wniósł do niej aportem m.in. znak słowno-graficzny oraz know-how w zakresie produkcji profili aluminiowych, wyceniając te aktywa odpowiednio na 6,4 mln zł i 22,3 mln zł, co podwyższyło jego wyniki za 2000 rok o blisko 30 mln zł.
- Dysponowaliśmy ekspertyzą, która mówiła, że urealnienie wartości siedziby Pagedu i wszystkie płynące z tego konsekwencje w rachunku wyników spółki oraz podatkowe mogą nastąpić dopiero po jej sprzedaży poza grupę. Do takiego założenia przychylił się audytor Pagedu. Yawalem zajmował się inny audytor, który przyjął inne rozwiązanie i stąd rozbieżności w księgowaniu tych zdarzeń - powiedział PARKIETOWI Edmund Mzyk.
Tymczasem według drobnych akcjonariuszy Pagedu, reprezentowanych przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych, zabiegi te miały na celu sztuczne zawyżenie wartości Yawalu przy jednoczesnym zaniżeniu wartości warszawskiej spółki. Atmosferę podgrzała jeszcze informacja o ostatniej transakcji. - Ta cena jest skandaliczna i stanowi niewiele ponad połowę rzeczywistej wartości nieruchomości. Kupującym jest podmiot w fazie organizacji, za którym nie wiadomo na razie, kto się kryje. Odpowiedź na to pytanie powinna jednak wyjaśnić, z czego wynika tak rażąca niegospodarność obecnego zarządu Pagedu w zarządzaniu majątkiem - powiedział PARKIETOWI Michał Masłowski z SII.
Według Piotra Knapińskiego, prezesa zarządu Pagedu, cena ta była najwyższą możliwą obecnie do wynegocjowania. - Sytuacja na rynku nieruchomości bardzo się pogorszyła i stąd ta cena. Mogę oświadczyć, że jeżeli dzisiaj zgłosi się do nas nabywca skłonny zapłacić natychmiast za tę nieruchomość 7 mln USD lub większą kwotę w terminie proponowanym przez PRO-LAND, to przyjmiemy od razu taką ofertę - powiedział Piotr Knapiński.