Analitycy poza południowoafrykańskimi spółkami surowcowymi nie widzą dobrych okazji do kupna i radzą inwestorom, aby nie opierali się pokusie zgarnięcia pewnych zysków, bowiem pozostałe miesiące roku mogą okazać się trudne - m.in. z powodu dostrzegalnego na inwestycyjnym horyzoncie ryzyka szybkich zmian ceny ropy naftowej oraz "drugiego dołka" recesji w Stanach Zjednoczonych.
Nie zmienili oni dotychczasowych preferencji strategicznych i nadal w portfelu wzorcowym na I kwartał br. przyznają nadwagę Rosji, Polsce i Węgrom, ponieważ jednak spodziewają się, że zapowiadana przez nich od dawna hossa będzie powolniejsza, niż wcześniej sądzono, nadwaga ta została zmniejszona o połowę.
W Polsce CSFB, mimo wczorajszego cięcia stóp przez RPP, spodziewa się dalszych obniżek stóp procentowych, a istotnego ożywienia - pod wpływem tychże obniżek i poprawy koniunktury w Unii Europejskiej - w II półroczu. Bank ten sądzi, że zważywszy na coraz większy optymizm w sprawie perspektyw wejścia do Unii oraz rosnące kapitały funduszy emerytalnych ze wszystkich rynków w makroregionie EBWA właśnie Polska jest najbardziej prawdopodobnym kandydatem do wielkiej hossy wywołanej procesami konwergencji ekonomicznej z UE, podobnie jak zdarzyło się to wcześniej w Grecji.
W najbliższej przyszłości analitycy CSFB przewidują jednak realizację zysków, do czego bodźcem może stać się wczorajsza redukcja stóp procentowych. Przemawia za tym brak dobrych wieści o zyskach spółek, jak też fakt, że dwa największe fundusze emerytalne pod koniec grudnia ulokowały w akcjach ponad 30%, kapitału, a obecna hossa - zdaniem analityków - została w pełni wywołana przez inwestorów krajowych.
Perspektywa wspomnianej "greckiej" hossy nie jest jednak tak różowa, jak można by sądzić. Gdy w połowie marca 1997 tamtejszy rząd ogłosił dewaluację drachmy i zamiar przystąpienia do europejskiej unii monetarnej, na tamtejszej giełdzie rozpoczęły się ostre wzrosty. Gdy jednak wywołany przez inwestorów krajowych "bąbel" we wrześniu 1999 r. pękł, spadki były równie duże. Nawet dziś indeks greckiej giełdy utrzymuje się na poziomie o połowę niższym niż przed wielką hossą.