W pierwszych transakcjach za USD płacono 4,115 zł, za euro 3,56 zł, odpowiadało to 11,3% powyżej starego parytetu. O 10.00 byliśmy na 10,8% i był to najniższy poziom środowych notowań. Dolar podrożał o 2,5 grosza, wspólna waluta o 2 grosze. Potem było dość niespokojnie, dochodziło do zmian w jedną i w drugą stronę, w końcu po ogłoszeniu decyzji Rady przeważył nieznacznie popyt i około 15.00 osiągnęliśmy 11,4%. Kursy wynosiły 4,122 i 3,55. Kończyliśmy jednak na 11%, przy 4,14 i 3,57. W sumie więc reakcja na cięcie stóp była niewielka.
RPP obniżyła podstawową (interwencyjną) stopę procentową o 150 pb, lombardową i redyskontową o 200 pb, depozytową zaś o 100 pb. Na konferencji prasowej dowiedzieliśmy się między innymi, że głównym powodem redukcji było niskie ryzyko presji inflacyjnej, a skutki dotychczasowych cięć ujawnią się dopiero w 2002 roku. RPP obawia się poza tym odwrócenia tendencji w bilansie płatniczym. Możliwość dalszych obniżek jest ograniczona niskimi stopami depozytowymi banków. Nikt ich jednak nie wykluczył. Dość prawdopodobny wydaje się więc scenariusz, że złoty w krótkim okresie będzie tracił, ale właśnie perspektywa kolejnego cięcia będzie na razie hamowała gwałtowne zamykanie pozycji spekulacyjnych. W dodatku dzisiejsze dane o rachunku obrotów bieżących mogą być dobre. Nie powinno zatem dojść do jakiegoś tąpnięcia. W dłuższym okresie spodziewam się jednak dość silnej dewaluacji i złotego w okolicach parytetu.
Minister Belka przyjął decyzję Rady jako "ruch ostrożny" i jako początek wspierania planu gospodarczego rządu.
Wspólna waluta zyskała jeszcze podczas handlu w USA, z uwagi na zapowiedzi niektórych firm (GM) prowadzenia polityki wzmacniania jena. Jego kurs jest bardzo atrakcyjny dla japońskich eksporterów. Po zapowiedziach dolar stracił więc do jena, a to pociągnęło za sobą osłabienie także do euro. Pozytywne informacje o gospodarce amerykańskiej (wtorkowe dane o zamówieniach na dobra trwałego użytku i Consumer Confidence) były już wcześniej zdyskontowane w reakcji na słowa Alana Greenspana. Niestety, dla euro środa była dniem publikacji danych o amerykańskim PKB. Wszyscy spodziewali się poprawy (tzn. spadku o 1%, w porównaniu ze spadkiem o 1,3% w III kwartale), ale wyniki przeszły wszelkie oczekiwania. Wstępne dane mówią bowiem, że PKB w IV kwartale w ogóle nie spadł, tylko wzrósł o 0,2%. Wygląda na to, że rzeczywiście kończy się recesja w USA.