Chociaż dane makroekonomiczne z tygodnia na tydzień stają się coraz lepsze, chociaż optymizm co do stanu gospodarki amerykańskiej okazuje sam Alan Greenspan, to jednak wśród amerykańskich inwestorów dominują raczej "postenronowe" nastroje. Jeżeli bowiem nie mogą ufać cenzurkom wystawianym przez renomowanych audytorów - to czyje opinie mają brać pod uwagę inwestując swoje pieniądze?
Ku nie udawanemu zaskoczeniu analityków opublikowany w ubiegłym tygodniu drugi z serii trzech raport Departamentu Handlu o ostatnim kwartale ubiegłego roku (ostatni zostanie opublikowany za miesiąc) wykazał bynajmniej nie spadek, ale wzrost PKB o 0,2% w skali roku. Wygląda na to, że podręcznikowy scenariusz recesji (dwa następujące po sobie kwartały spadku PKB) nie zostanie jednak zrealizowany podczas trwającego (zakończonego?) cyklu dekoniunktury. O tym, że gospodarka amerykańska odzyskuje rumieńce, zaświadczała również decyzja Fed, utrzymująca stopy procentowe na obecnym poziomie. W drugim dniu posiedzenia Fed nadzwyczaj ostrożny w ocenach Alan Greenspan przedstawiał dane wskazujące na kształtowanie się korzystnych tendencji ekonomicznych.
Opublikowana w ubiegłym tygodniu wartość wskaźnika Instytutu Zarządzania Zapasami Produkcyjnymi (Institute for Supply Management) za styczeń - dawny wskaźnik NAPM - wyniosła 49,9 pkt. Jest to najwyższy wskaźnik od października 2000 roku, położony zaledwie o 0,1 pkt. poniżej granicy oddzielającej spadek aktywności wytwórczej od jej wzrostu. - W porównaniu z grudniem produkcja przemysłowa w styczniu spadła o najmniejszą dającą się zmierzyć wartość - stwierdził Norbert Ore, prezes ISM. Podkreślił jednocześnie, że w wielu sektorach przemysłu dał się zaobserwować, po raz pierwszy od 16 miesięcy, wzrost produkcji.
Wszystkie wymienione powyżej raporty i dane ekonomiczne zostały w ubiegłym tygodniu wzmocnione zarejestrowanym w styczniu spadkiem bezrobocia oraz wzrostem optymizmu konsumentów odnotowanym przez ekonomistów z Uniwersytetu stanu Michigan. Tak właśnie powinno przedstawiać się ekonomiczne uzasadnienie scenariusza hossy... która jednak nie nastąpiła. Od poniedziałku do piątku tylko DJIA wzrósł o skromne 0,7%. Natomiast Nasdaq Composite spadł o 1,4%, a S&P500 o 1%. Tydzień należał do spółek z defensywnych sektorów, m.in. firm transportowych, producentów sprzętu wojskowego, wytwórców części samochodowych. Najbardziej przegrali wytwórcy sprzętu dla kompanii telefonicznych, bezprzewodowych gadżetów oraz ta część sektora finansowego, która kredytuje indywidualnych konsumentów.
Od początku roku wszystkie główne wskaźniki giełdowe zachowują się solidarnie: DJIA stracił 1,1%, Nasdaq 2%, a S&P 500 2,3%. Stock Trader's Almanac, jedna z biblii indywidualnych inwestorów, publikuje odnoszące się do giełdy dane statystyczne z ostatnich 52 lat. Zgodnie z nimi ujemny wynik S&P 500 w styczniu prognozuje - z ponad 90-proc. prawdopodobieństwem - negatywny rok dla giełdy.