Opcje na akcje swojej spółki oferują przede wszystkim firmy z branży informatycznej, budowlanej i finansowej. Jeśli nie są uzależnione od wyników finansowych, najczęściej można na nich nieźle zarobić. - Teoretycznie mechanizm opcji jest bardzo potrzebnym narzędziem. Służy przede wszystkim do zatrzymania w firmie najlepszych pracowników. W praktyce bywa różnie. Idealnie jest, kiedy wartość opcji (cena objęcia) łączy się z interesem akcjonariuszy, w tym mniejszościowych, i zależy od osiąganych wyników finansowych. Zagrożeniem dla tego systemu mogą być próby wykorzystywania "twórczej" księgowości. Stąd stosuje się sposoby mieszane. Wartość opcji ustala się na poziomie wyższym od aktualnej ceny akcji na giełdzie - tłumaczy Sobiesław Pająk, analityk CDM Pekao.
Podobnego zdania jest Katarzyna Perzak, analityk DM BIG-BG. - Opcje sprawdzały się kilka lat temu w spółkach IT, kiedy trudno było pozyskać i utrzymać specjalistów. Dziś stały się pewnego rodzaju modą. Czasem nie ma dostatecznych powodów ich wprowadzenia. Wtedy trzeba się zastanowić, na ile jest to dla firmy efektywne i opłacalne finansowo narzędzie, ponieważ jest to drogi sposób wynagradzania.
Pionierski
ComputerLand
Pierwszą polską spółką giełdową, która wprowadziła program opcji na własne akcje, był ComputerLand. W 1994 r. wąska kadra menedżerska otrzymała w tej formie wynagrodzenie. Od tego czasu program jest powtarzany rokrocznie. Objął już około 100 pracowników ComputerLandu i jego spółek zależnych.