Analitycy spodziewali się, iż po niewielkim wzroście cen żywności w grudniu zacznie ona drożeć szybciej. I rzeczywiście tak było, jednak skala wzrostu cen przekroczyła oczekiwania. Ceny wzrosły w II połowie ubiegłego miesiąca o 1,1% wobec II połowy grudnia, gdy prognozy mówiły o wzroście na poziomie 0,5-0,9%. Jednak ekonomiści są spokojni o poziom inflacji.
- Wzrost był rzeczywiście nieco większe od oczekiwanego i dlatego zmieniliśmy naszą prognozę inflacji - powiedział Mateusz Szczurek, ekonomista ING BSK. - Wcześniej szacowaliśmy inflację w styczniu na 3,5-3,6 %, a teraz sądzimy, iż będzie to 3,6%. Choć istnieje też pewne ryzyko, iż wzrośnie ona do 3,7%.
Także resort finansów spodziewa się lekkiego wzrostu inflacji w styczniu - do 3,7%. Z kolei Iwona Pugacewicz-Kowalska, ekonomistka banku Pekao SA, spodziewa się inflacji na poziomie 3,6%, a wiec takiej, jak w grudniu i listopadzie. Na dodatek, zwraca ona uwagę, że wzrost cen żywności napędzany był przez drożejące warzywa i owoce. Poza tym nie widać, aby drożały mocno inne artykuły żywnościowe, więc nie ma presji inflacyjnej. Jednak, jej zdaniem, nie należy się spodziewać redukcji stóp w lutym.
- Obecnie większy wpływ na inflację mają podwyżki cen urzędowych i wzrost podatków - powiedziała. - I te czynniki mogą spowodować, iż wzrośnie ona powyżej 4%. Dlatego nie spodziewam się, aby doszło do redukcji stóp w tym miesiącu. Jednak, jeśli okaże się, iż także w lutym inflacja znacząco nie wzrośnie, RPP może zacząć rozważać cięcie. Czyli ewentualna obniżka stóp może nastąpić w marcu.
Ostatnio jednak RPP sugerowała, iż obniżki stóp mogą obecnie okazać się zbyt ryzykowne, ze względu na wysoki deficyt ekonomiczny budżetu w roku ubiegłym. Z drugiej jednak strony szef NBP Leszek Balcerowicz powiedział wcześniej, iż inflacja w tym roku powinna być stabilna i bliska 4%.