Indeks spółek o największej kapitalizacji coraz bardziej się oddala od styczniowego szczytu. W poniedziałek strona popytowa nieznacznie wyniosła indeks w górę. Nie zmienia to opinii, że w krótkim terminie dominują niedźwiedzie. Wczorajsza sesja jest jedynie potwierdzeniem wsparcia w okolicach 1350 pkt. (średnioterminowa średnia krocząca), które zostało obronione w ubiegły piątek.
Rynek nie wygląda zachęcająco. Na oscylatorach szybkich widać niewielkie dywergencje, które świadczą, że kłopoty byków mogą nie być jedynie tymczasowe. Jednocześnie oscylatory te po ostatniej sesji wygenerowały sygnały akumulowania akcji. Zobaczymy, na ile wystarczy sił bykom, by je potwierdzić. Krótkie korpusy świecowe od początku lutego sugerują, że zniżce nie towarzyszy gwałtowna wyprzedaż akcji. Obroty daleko odbiegają od tych, które widzieliśmy w okolicach minimów z października i grudnia ubiegłego roku.
WIG20 zastygł w oczekiwaniu na wyniki finansowe za czwarty kwartał. Te, zgodnie z oczekiwaniami, są słabe, choć spodziewam się, że dla wielu spółek okażą się o wiele bardziej rozczarowujące niż sądzi większość. Awantura wokół PKN Orlen według zapowiedzi szefa rządu, nie jest jedynie wypadkiem przy pracy, lecz oznacza kontynuację procesu obsadzania spółek z udziałem Skarbu Państwa swoimi ludźmi. To jest odbierane szczególnie negatywnie przez inwestorów zagranicznych, którzy uznają czystki za czynnik ryzyka.