Dwa tygodnie temu nastąpiło zgodne z teorią analizy technicznej wybicie z formacji klina zwyżkującego na wykresie indeksu WIG20. Potem rynek wykonał ruch powrotny, a następnie kontynuował obsuwanie się aż do poziomu wsparcia na 1350 pkt.

Teoretycznie w tym miejscu i o tym czasie powinien wystąpić lokalny dołek związany z krótkoterminowym cyklem o długości ok. 30 sesji. Jeżeli tak się stanie, prawdopodobne jest kolejne podejście rynku w okolice 1450-1500 punktów. Uważam jednak, że ewentualny test oporów zakończy się niepowodzeniem.

Z przykrością trzeba stwierdzić, że ostatnie zawirowania w zarządach polskich spółek nie polepszają odbioru naszego rynku za granicą. Co z tego, że słabszy złoty zmniejsza przyszłe ryzyko kursowe, skoro wzrasta ryzyko polityczne w kolejnych firmach? Nie wspominając już o ryzyku niekompetencji (lub - co gorsza - złej woli) zarządu... Całe szczęście, że giełdowe banki nie są już państwowe, bo tam karuzela stanowisk byłaby zapewne jeszcze większa.

W tej sytuacji jednym z niewielu - poza oczekiwanym ożywieniem gospodarczym - pozytywnym czynnikiem pozostaje stały napływ środków pieniężnych do OFE. Być może jednak na większą aktywizację wolnych środków będziemy musieli poczekać do drugiej połowy marca.