Otwarcie, dość dobre (luka hossy) dla właścicieli długich pozycji, zostało szybko, bo już w drugiej godzinie, zamazane przez atak podaży (zamknięta luka). Popyt nie dawał jednak łatwo za wygraną. Doszło do przełamania linii trendu spadkowego, które można było uważać za dobry sygnał zajęcia długich pozycji. Jednak wielu graczy nie skorzystało z "okazji" i wstrzymało się z poważnym angażowaniem środków po długiej stronie rynku. Powodem była słabość indeksu. Nie udało mu się pokonać swojego oporu na 1400 (zamknięcie luki bessy). Gracze, którzy tylko czekali ze zleceniami kupna, spoglądali nerwowo na rozwój wypadków na rynku akcji. Ten jednak nie był pomyślny. Było kilka momentów zwątpienia, w czasie których kontrakty zbliżały się do linii trendu (tym razem od góry). Zadecydowała końcówka i zniecierpliwienie graczy, nie mogących doczekać się wzrostu. Day-traderzy zaczęli zamykać długie pozycje i pojawiła się także podaż na rynku akcji. Lawina ruszyła, notowaliśmy minima sesji. Wynik jest taki, że wyjście nad linię trendu należy uznać za pułapkę i nie wykorzystaną przez popyt, szansę na podźwignięcie rynku. Nie wykorzystane szanse lubią się mścić. Skoro popyt nie miał siły, by poważnie zaatakować w najdogodniejszym dla siebie momencie, to znaczy, że nie jest on zbyt mocny. Wniosek nasuwa się sam - jest szansa dla podaży. Potwierdza ją powrót wykresu kontraktów w końcówce sesji pod średnią kroczącą.