W poniedziałek widzieliśmy zdecydowane działania podaży, która zepchnęła indeks poniżej zamknięcia z 5 lutego. To nie pozostawia wątpliwości, że odreagowanie zniżek z przełomu stycznia i lutego dobiegło końca i należy spodziewać się dalszego ruchu w dół. Wcześniej można było przypuszczać, że zostanie on powstrzymany na poziomie silnego wsparcia około 615 pkt., wynikającego z położenia szczytu z 18 grudnia, połowy świecy z 3 stycznia i 61,8-proc. zniesienia zwyżki, rozpoczętej w połowie grudnia. Ale ze względu na to, iż odbicie przybrało postać dwutygodniowej konsolidacji, a nie "ząbka", teraz wydaje się, że z poważniejszą akcją byków będziemy mieli do czynienia dopiero przy 546 pkt., gdzie znajduje się dołek z 14 grudnia.

Patrząc na wykres tygodniowy można mieć wątpliwości, czy osiągnięcie tego poziomu zakończy spadki. Notowania od początku października ub.r. można zawrzeć między dwiema liniami, składającymi się na formację trójkąta. Bardzo podobna, choć krócej tworzona, figura powstała w kwietniu i maju ub.r. na wykresie WIG20, a przełamanie dolnej linii oznaczało powrót do bessy. Należy liczyć się z zagrożeniem, iż ten scenariusz powtórzy się i historyczne minimum zostanie niedługo przebite. Warto więc zwrócić uwagę, czy wystąpi duży obrót przy przekraczaniu 595 pkt., gdzie taka prosta teraz przebiega, co potwierdziłoby przedstawioną hipotezę.