Wtorkowym notowaniom towarzyszyło przełamanie średnioterminowej średniej kroczącej. Wczorajsza świeca przypomina formację młota, jednak nie sądzę, aby można ją było za taką uznać. Po pierwsze, do jej ukształtowania doszło tuż po konsolidacji z przełomu stycznia i lutego br. Nie została zatem spełniona przesłanka, że młot powstaje po dłuższej fali spadkowej. Po drugie, wreszcie świeca ta przełamała wspomnianą średnia kroczącą. Dywergencje na niektórych wskaźnikach (zwłaszcza oscylatorach szybkich) są zbyt wyraźne, aby można je było ignorować. Samo wyprzedanie rynku nie przekonuje o tym, że nadchodzi ożywienie koniunktury. Spadki będą trwały. Ich najbliższym ograniczeniem wydaje się długoterminowa średnia krocząca, przebiegająca obecnie na poziomie 14 600 pkt. Wzrosty, zapoczątkowane jesienią ubiegłego roku, załamują się coraz wyraźniej. Krótkie korpusy świecowe oznaczają, że spadki będą raczej systematyczne i nieznaczne, niż gwałtowne i duże. W takim otoczeniu trudno znaleźć argumenty, skłaniające do kupowania właśnie teraz. Poczekajmy na sygnały wytracenia impetu przez niedźwiedzie.