Dlaczego aktywa NFI nie rosną? Powodów jest kilka. Pierwszy to ujemne przychody z inwestycji. Ta pozycja w rachunku wyników funduszy to worek, do którego NFI wrzucają bardzo różne rzeczy. Przede wszystkim swój, choćby papierowy, udział w wynikach (zyskach, jak i stratach) spółek z portfela oraz dochody z różnego rodzaju lokat. Teoretycznie z upływem czasu przychody z inwestycji powinny rosnąć, bo fundusze sprzedają spółki, a pieniądze inwestują w bezpieczny sposób - lokaty bankowe, papiery dłużne - który gwarantuje im może niezbyt wielkie, ale w miarę pewne zyski. Przychody z tych lokat nie są jednak wystarczająco duże, by pokryć straty spółek portfelowych, co widać na przykładzie Zachodniego NFI. Do wyjątków należą Octava czy "Kwiatkowski", które mają wyjątkowo dużo gotówki i nie muszą się martwić wynikami spółek oraz Fortuna, która oprócz dochodów z lokat ma dodatni udział w wyniku firm z portfela.
Oczywiście, można powiedzieć, że straty spółek nie mają, poza księgowym, znaczenia dla funduszu, bo ważne jest, za ile NFI sprzeda daną firmę. Ale jak dobrze sprzedać przedsiębiorstwo, które od lat wykazuje stratę, którego kapitały topnieją, a pozycja rynkowa się kurczy? A w portfelach NFI zostały przede wszystkim słabe firmy (lepsze łatwiej było sprzedać).
Co gorsza jednak, także spółki, w które NFI zainwestowały w ostatnim czasie, nie prezentują dobrych wyników. Dlatego wysokie ujemne przychody z inwestycji ma Jupiter (strata Pro Futuro). Jeszcze gorzej wygląda sytuacja w przypadku Foksala, ale to efekt głównie kiepskich rezultatów spółek wniesionych do NFI przez Skarb Państwa (np. Firma Chemiczna Dwory).
Koszty za wysokie
Przy słabych przychodach z inwestycji wynik netto NFI mogą uratować albo wyjątkowo niskie koszty, albo wysokie zyski z inwestycji (zyski ze sprzedaży spółek portfelowych). Problem w tym jednak, że koszty operacyjne (ich główną pozycją są wynagrodzenia dla firm zarządzających) nie spadają, choć powinny. Dlaczego powinny? Skoro fundusze mają coraz mniej firm w portfelach, nowych projektów niemal nie realizują, a gotówkę wkładają do banku lub kupują za nią obligacje, to znaczy, że ich firmy zarządzające mają coraz mniej pracy. Znacznie mniej niż w okresie, kiedy prowadziły restrukturyzację przedsiębiorstw i aktywną politykę inwestycyjną.
Zapewne generalnie sytuacja, jeśli chodzi o koszty, wyglądałaby jeszcze gorzej, gdyby nie mocny złoty. NFI płacą swoim firmom zarządzającym równowartość pewnych kwot wyrażonych w euro lub - rzadko - w USD (większość NFI płaci 1,6 mln euro rocznie). Jupiter w zeszłym roku miał jedne z najwyższych kosztów operacyjnych, ale po pierwsze, stale jednak obniża wynagrodzenie dla zarządcy, a po drugie, powstał z połączenia dwóch funduszy. Proporcjonalnie ma więc mniejsze koszty niż inne NFI. Wśród pozostałych funduszy niekorzystnie wyróżniają się Octava, Hetman i Magna Polonia, a więc te, które płacą firmom zarządzającym więcej niż 1,6 mln euro. Poza tym w ich przypadku, a zwłaszcza Octavy, w grę wchodzą także ujemne róSprzedaż spółek