Zacięte boje o redukcję kosztów i ujednolicenie struktury akcji najpierw toczył z kierownictwem dawnego Union Bank of Switzerland (obecnie United Bank of Switzerland), był też aktywny jako akcjonariusz w takich firmach, jak Roche i Winterthur. Później zaczął deptać po piętach managementowi innych spółek publicznych - kontrolowanego przez wpływową szwedzką rodzinę Wallenbergów Investora i koncernu ABB, producenta turbin, urządzeń automatyki przemysłowej i kabli.
Miał swój udział w wysadzeniu z fotela Percy Barnevika, architekta połączenia szwedzkiej Asea ze szwajcarskim Brown Boveri, przez lata uznawanego za czołowego menedżera nie tylko w Europie.
Z inicjatywy Ebnera przewodniczącym rady nadzorczej ABB w listopadzie ubiegłego roku został Jurgen Dormann, który zasłynął dwa lata wcześniej doprowadzając do fuzji niemieckiego koncernu Hoechst i francuskiego Rhone Poulenc, w rezultacie której powstał Aventis. Ta ostatnia firma najbardziej absorbuje Dormanna, gdyż jest jej dyrektorem generalnym. On i Ebner są zwolennikami radykalnej restrukturyzacji i do tej pory dość łatwo osiągali swoje cele. W przypadku ABB, która w 2001 r. poniosła pierwszą roczną stratę, nie zanosi się na szybki sukces. "Financial Times" zwraca uwagę na napięcia w bilansie firmy. Jej aktywa wynoszą 33 mld USD, zadłużenie 4 mld USD, kapitał zaś zaledwie 2 mld USD. Innym poważnym problemem są wytoczone ABB procesy z powodu stosowania azbestu.
Ebner (l. 56), były makler banku Vontobel, zyskał rozgłos w połowie lat 80. Przez piętnaście lat kierował BZ Bank AG. Ceniony jest za to, że na skostniałym szwajcarskim rynku kapitałowym spopularyzował nowoczesne metody działania przeniesione ze Stanów Zjednoczonych.
Przeciwnicy wytykają mu, że wszystko podporządkowując osiągnięciu zysków bagatelizuje nadrzędne interesy spółek, których jest udziałowcem. W powodzenie jego planów wobec ABB najbardziej wierzą analitycy Credit Suisse First Boston.