Marzenia o wzroście zostały rozwiane przez sytuację na rynku kasowym. Do chwili rozpoczęcia notowań akcji, kontrakty utrzymywały wysokie wartości w okolicach otwarcia. Gdy jednak rynek kasowy ruszył i zaczęły być podawane wartości indeksu, można było zauważyć lekkie rozczarowanie graczy na kontraktach. Pogłębiało się ono, gdy na spółkach zaczynała pojawiać się podaż. Kontrakty nie czekając długo zaczęły obniżać swoje poziomy notowań. Zniżka cen była wzmacniana przez zamykających długie pozycje. LOP po osiągnięciu w szczytowym momencie 20 000 szt., zaczęła szybko spadać. Były próby ratowania rynku, lecz te spaliły na panewce. Wczoraj podaż uzyskała wyraźną przewagę. Jednym ze skutków takiego rozwoju wydarzeń jest najniższe zamknięcie w obecnej fali spadkowej. Było ono na tyle niskie, że dziś trudno będzie podaży osiągnąć lepszy wynik. Nie należy bowiem zapominać, że niewiele niżej przebiega wzrostowa linia trendu, która powinna zatrzymać obecną falę spadków. Oczywiście, "powinna" nie znaczy to samo, co "musi". Wydaje się jednak, że popyt będzie starał się jej bronić za wszelką cenę. Konsekwencje jej pokonania byłyby dla niego opłakane. Nastąpiłoby bowiem wybicie dołem z klina zwyżkującego, co można by odebrać jako zakończenie trwających od ponad czterech miesięcy wzrostów. Stawka jest więc wysoka i jest ciągle o co grać.