Reklama

Nasdaq tonie

Główne rynki akcji na świecie nie zachowywały się jednomyślnie. W Stanach Zjednoczonych dominowały spadki, które dotknęły zwłaszcza firmy technologiczne (Nasdaq Composite stracił 7,1%). Ostoją koniunktury na świecie w tym czasie była Japonia, gdzie Nikkei zyskał prawie 5%.

Publikacja: 23.02.2002 08:49

Stany Zjednoczone

Po koniunkturze, która została zapoczątkowana we wrześniu ubiegłego roku, nie ma prawie ani śladu. Średnia Przemysłowa od czterech miesięcy trwa w trendzie horyzontalnym. Nie można tego powiedzieć o pozostałych dwóch głównych indeksach amerykańskich rynków akcji: S&P 500 i Nasdaq Composite. Indeks rynku szerokiego (S&P) jest prawie 8% poniżej szczytu styczniowego. Strona podażowa zdecydowanie zmniejszyła kapitalizację spółek technologicznych. W efekcie Nasdaq Composite jest już prawie 17% poniżej wierzchołka styczniowego.

Kontynuacja spadków nie jest przy tym zaskakująca, ponieważ da się ją uzasadnić zarówno w oparciu o analizę techniczną, jak i tę bazującą na fundamentach spółek.

Zacznijmy od przeglądu technicznego. Na wykresach widać sekwencje zmian typowe dla odwracania się trendu. Nieudane testy 200-sesyjnych średnich kroczących na S&P 500 i Nasdaq Composite nie były przypadkowe. DJIA, pozostając w trendzie bocznym, opiera się wprawdzie spadkom, ale także ten indeks jest już poniżej długoterminowej średniej kroczącej (w czwartek Średnia Przemysłowa przełamała również SK-50).

Najważniejsze wskaźniki potwierdzają przejmowanie inicjatywy przez niedźwiedzie. Bezbłędne sygnały generują wskaźniki nastroju, bazujące na zasadzie, że większość nie ma racji. Przewaga inwestorów nastawionych optymistycznie powoduje, że wciąż aktualna pozostaje sprawa kontynuacji spadków. Owszem, liczba pesymistów rośnie, a optymistów maleje, jednak to wciąż zbyt mało, aby można było prognozować wzrosty za oceanem. Sondaż Investor Intelligence dowodzi, że 47,4% inwestorów "byczo" spogląda w przyszłość (29,5% "niedźwiedzio"). Przed 3 tygodniami przewaga optymistów była o wiele wyraźniejsza (51,6% do 26,8%). Zmiana opinii jest wciąż zbyt mała. O tym, że byki mają się jeszcze całkiem krzepko (w sondażach nastroju), przekonuje AAII Index, publikowany przez Amerykańskie Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Wnioski płynące z analizy tego indeksu są interesujące. Okazuje się bowiem, że liczba respondentów nastawionych pozytywnie do koniunktury na rynku akcji jest niemal taka sama, jak przed 3 tygodniami (45,2% teraz wobec 45,5% wcześniej). Co ciekawe, zmniejszyła się liczba uczestników sondażu twierdzących, że czeka nas okres aktywności niedźwiedzi (16,1% teraz wobec 22,7% wcześniej). AAII Index kwestionuje zatem kurczenie się różnicy pomiędzy bykami i niedźwiedziami, wykazanej w sondażu Investor Intelligence.

Reklama
Reklama

Przejdźmy do kwestii związanych z fundamentami i otoczeniem makro. Informacje o nadspodziewanie dobrym PKB i trwałym strumieniu wydatków konsumpcyjnych już znamy. Te agregaty makro już cieszyły inwestorów. Stanowiły one potwierdzenie, że o podręcznikowej recesji mowy nie ma.

Ameryka w ostatnich tygodniach przeżywa okres zwątpienia, dotyczącego po pierwsze wyników spółek, po wtóre zaś koniunktury w gospodarce. Zwątpienie co do wyników dotyczy głównie spółek technologicznych. Wyniki finansowe w czwartym kwartale były słabe. Wiadomo, że bez eksplozji wydatków inwestycyjnych w sektorze przedsiębiorstw (gdzie lwią część stanowią nakłady na technologie) nie należy oczekiwać szybszego wzrostu gospodarcze niż obserwowany w okresie październik-grudzień 2001 r. Owszem, systematyczna likwidacja zapasów doda sił wzrostowi gospodarczemu, ale nie należy wiązać z tym zjawiskiem zbyt dużych nadziei. Zapasy są wciąż duże, zwłaszcza w odniesieniu do generowanej sprzedaży (wskaźnik zapasów do sprzedaży wynosił w grudniu 1,39, podczas gdy rok wcześniej 1,42). Poziom wykorzystania mocy produkcyjnych jest wciąż skromny (74,2% w styczniu 2002 r., wobec 74,4% w grudniu poprzedniego roku). Tutaj potencjału ożywienia w gospodarce wciąż nie widać.Potencjał wzrostu sprzedaży spółek jest mocno ograniczony. Mimo niezłej aktywności popytu konsumpcyjnego, zdolności producentów w podwyższaniu cen są nikłe. PPI (indeks wzrostu cen producentów) spadł w styczniu o 0,1%. W skali roku PPI zmalało aż o 2,6%, co było największym spadkiem od 1950 roku. Owszem, takie zachowanie się producentów pozwala utrzymać w ryzach inflację, ale rodzi obawy o wysokość ich przychodów i zysków.

Mocno dostało się w ostatnich tygodniach firmom technologicznym. Inwestorzy są wyczuleni na każdą informację o nieprawidłowościach (nierzetelnym prowadzeniu ksiąg handlowych, celowym wyprowadzaniu aktywów z firm). Syndrom Enrona daje o sobie znać. Wall Street obiegła plotka (zaraz zresztą zdementowana), że nawet taki gigant, jak IBM prawdopodobnie nie prowadzi ksiąg handlowych prawidłowo. Najbardziej zyskowna w 2001 roku wśród high-techów NVidia, specjalizującej się w zastosowaniach grafiki w komputerach (m.in. karty graficzne), poinformowała również, że amerykański SEC prowadzi śledztwo w sprawie ksiąg rachunkowych tej firmy. Jakby tego było mało, w rynek technologiczny uderzył kolejny cios - wiadomość, że członkowie zarządu Computer Associates, jednego z liderów wzakresie software`u, są podejrzani o nadużycia księgowe. Dodajmy do tego rewizję zysków Cisco Systems przez UBS Warburg (na ten rok i następny) oraz ostrzeżenie kanadyjskiego Nortel Networks o spadku zysków, a otrzymamy pełne spektrum negatywnych wieści, z którymi zmaga się Nasdaq.

Konsekwencją tych obaw były zmiany w przepływach środków pomiędzy funduszami inwestycyjnymi. Według zestawienia Mutual Fund Trim Tabs, inwestorzy wycofali w ubiegłym tygodniu z funduszy akcji 3,1 mld USD (tydzień wcześniej fundusze akcji zanotowały wpływy per saldo w wysokości 3,9 mld USD). Beneficjentami tego odpływu pieniędzy były fundusze obligacji, które otrzymały w ubiegłym tygodniu zastrzyk 1,1 mld USD.

Japonia

Kraj Kwitnącej Wiśni okazał się ostoją dla byków w ostatnich tygodniach. Od początku lutego na giełdzie tokijskiej panuje ożywienie. Nikkei 225 powrócił powyżej psychologicznej bariery 10 000 pkt. Okolice 9500 pkt. okazały się miejscem, w którym popyt wykazał się aktywnością. Dobrze, że do tego doszło, gdyż dalsze spadki oznaczałyby przełamanie najważniejszego wsparcia w perspektywie długoterminowej. A tak, mimo że wciąż rynek jest nominalnie na poziomie z końca 1983 roku, nie grozi mu dalsza przecena. Bardzo udana była sesja z 21 lutego, ponieważ doszło wówczas do przełamania 50-sesyjnej średniej kroczącej. Świeca o długim białym korpusie świadczy dobrze o aktywności popytu. Dla utrwalenia tego ożywienia niezbędne jest jednak pokonanie lekko wznoszącego się oporu, przebiegającego w pobliżu 10 350 pkt. Było już krucho, jest trochę lepiej. To wciąż jednak za mało, aby twierdzić, że w Japonii nastał czas wzrostów w co najmniej średnim terminie.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama