Od połowy lat 90. ubiegłego wieku na rynku IPO dominuje kilka potężnych banków inwestycyjnych, takich jak Goldman Sachs, Morgan Stanley Dean Witter, Credit Suisse First Boston, Merrill Lynch, Salomon Smith Barney czy J.P. Morgan. Według firmy Thomson Financial, w okresie od 1997 r. do 2001 r. pierwsza czwórka firm zwiększyła swój udział w amerykańskim rynku IPO z 50% do 82%, a liczba liczących się gwarantów emisji zmniejszyła się ze 115 do 27. Duży wpływ na to miała bessa na rynkach, która rozpoczęła się wiosną 2000 r. W rezultacie znacznie zmniejszyła się liczba debiutów i z rynku wypadli mniejsi gracze. Wyraźnie widoczna jest tendencja, iż tylko największe spółki decydują się w tych ciężkich warunkach rynkowych na giełdowe debiuty, a ich obsługą zajmują się największe banki inwestycyjne. Zdecydowanym liderem od kilku lat jest Goldman Sachs, który zwiększył swój udział w rynku z 16,3% w 1997 r. do 32% w ub.r. W 2001 r. znacznie spadła natomiast aktywność Merrill Lynch (9,6-proc. udział w rynku) i J.P. Morgan (1,5%).

Aby pozostać liczącym się podmiotem na rynku gwarantów pierwotnych emisji akcji, banki stosują różne zabiegi. Podstawowym posunięciem jest zmniejszenie prowizji od tych operacji. Często też banki w zamian za możliwość obsługi IPO oferują emitentom atrakcyjne niżej oprocentowane kredyty. Innym coraz powszechniejszym zabiegiem jest dzielenie się przez gwarantów prowizjami, ponieważ zwykle emitent domaga się, by jego emisję koordynował więcej niż jeden podmiot. W 2001 r. aż 48,8% debiutów w USA gwarantowanych było przez więcej niż jedną firmę, podczas gdy w latach 1993-1999 udział ten średnio wynosił ok. 7%.

"Financial Times" podkreśla, iż w warunkach dekoniunktury na rynkach IPO banki inwestycyjne zwróciły się ku innym segmentom rynku kapitałowego, gdzie możliwości zysków były większe. W 2001 r. rekordową wartość - 103,9 mld USD, osiągnęły w USA emisje obligacji zamiennych. W tym samym czasie wartość wszystkich IPO wyniosła tylko 38,9 mld USD. - Od początku ub.r. widać wyraźnie na rynku dominację emisji obligacji. Ważną rolę dla banków odgrywa też obecność na cieszących się dużą popularnością rynkach derywatów - ocenia Mark Tercek, jeden z dyrektorów ds. rynków akcji w Goldman Sachs. Mimo to banki inwestycyjne nie zamierzają rezygnować z batalii o zdobycie dominującej roli przy obsłudze giełdowych debiutów spółek. Nieoficjalnie wiadomo, że jeden z amerykańskich potentatów bankowości inwestycyjnej kupił w jednej z firm informatycznych za 2 mln USD pakiet oprogramowania, który umożliwi mu lepsze koordynowanie IPO.