Większą część sesji na rynku trwał marazm, co skłoniło uczestników do unikania transakcji. Podaż zniecierpliwiła się dopiero w końcówce sesji, co doprowadziło natychmiast do wzrostu wolumenu obrotu i wybicia z trwającej cały dzień konsolidacji. Nie da się ukryć, iż pomogły również rynki Eurolandu i rynek amerykański, które ruszyły do przeceny. Uwagę zwraca bardzo nerwowe zachowanie graczy, którzy w kilkanaście minut doprowadzili do bazy sięgającej minus 20 pkt.
W związku z powyższym sytuacja na rynku pozostaje bez rozstrzygnięcia. Kontrakty próbowały pokonać poziom 1390 punktów. Przede wszystkim jest to szczyt dwóch minifal wzrostowych, zapoczątkowanych w lutym, które okazały się przedwczesnymi zrywami popytu, oraz poziom 50% zniesienia całej fali spadkowej rozpoczętej w styczniu br. Obecnie okazał się on dla byków nie do pokonania. Wsparciem jest ostatni dołek, czyli poziom 1310 pkt. Przebicie, któregoś z tych poziomów powinno doprowadzić do wybicia i przejścia rynku w silniejszy trend. Niestety, już w ubiegłym tygodniu mieliśmy z taką próbą do czynienia i okazała się ona tylko mylącym naruszeniem wsparcia, co może sugerować, iż wybicie z marazmu nie będzie łatwe. MACD dość wyraźnie naruszył poziom równowagi i jego dalsze zachowanie powinno określić kierunek ruchu przynajmniej w kilkudniowej perspektywie. Powrót ponad poziom równowagi oraz przebicie średniej należy traktować jako sygnał kupna, natomiast jego dalsze spadki wraz z pokonaniem poziomu 1300 pkt. przez kontrakty jako sygnał sprzedaży.
Podsumowując, rynek nadal pozostaje w trendzie bocznym i na razie nie widać szans na jego zakończenie. Gracze średnioterminowi muszą zwrócić uwagę na znaczne wybicie poza wymienione powyżej bariery i zajmować dopiero wtedy odpowiednie pozycje.