Jesienią ub.r. BRE kupował własne akcje po to, by podnieść ich kurs, który spadł tak, że wycena banku była niższa od wartości księgowej. W sumie na ten cel wydał ok. 100 mln zł. Wczoraj cena jego walorów osiągnęła 144 zł. Gdyby bank zdecydował się teraz sprzedać 4,6% akcji, zarobiłby na nich prawie 50 mln zł.
Na wzroście kursu BRE zarobili także jego menedżerowie. W zeszłym roku kupili oni wspólnie ok. 1,13% akcji po cenach 92,5-99,5 zł. Dzięki wzrostowi wartości walorów zyskali oni już 11,7 mln zł. Nie są znane ich dalsze plany - czy będą je trzymać nadal, czy też je sprzedadzą. Za to bank zapewne nie będzie sprzedawał własnych akcji. W połowie lutego podał, że zamierza umorzyć 10% własnych walorów. Dotychczas spółka nie poinformowała jednak, w jaki sposób chce przeprowadzić tę operację.
Na spotkaniu z analitykami prezes BRE Wojciech Kostrzewa nie wykluczył, że papiery te zostaną kupione w publicznym wezwaniu. Umożliwiłoby to proporcjonalne obniżenie udziałów Commerzbanku, który posiada pakiet 50% akcji spółki i chce go zachować po umorzeniu.
W tym przypadku BRE prawdopodobnie pozostawiłby sobie dotychczas posiadany pakiet 4,6% własnych akcji. Mógłby on być wykorzystany w momencie fuzji z innym podmiotem lub sprzedaży banku innemu inwestorowi. Sytuacji takiej nie można wykluczyć, biorąc pod uwagę słabe rezultaty finansowe Commerzbanku.
Innym rozwiązaniem dla BRE mogłaby być sprzedaż 5,4% akcji przez głównego inwestora. Wtedy BRE wraz z akcjami dotychczas skupionymi z rynku (4,6%) mógłby umorzyć 10% walorów. Szczegółowe propozycje dotyczące umorzenia akcji mają zostać przedstawione na WZA banku, które odbędzie się na przełomie kwietnia i maja. Skup własnych akcji bank chce przeprowadzić jeszcze w tym roku.