Jak podała agencja Reutera, jednym z nich jest wprowadzenie 10-proc. podatku eksportowego, który miałby wzmocnić kasę państwową kwotą 1,4 mld USD. Zdaniem ministra gospodarki Jorge Remesa Lenicova, trudniące się wywozem przedsiębiorstwa nie powinny mieć trudności z zapłaceniem tego podatku, gdyż po dewaluacji peso wzrosła konkurencyjność eksportu.
Rząd zapowiedział też kroki mające ułatwić rozwiązanie kryzysu w argentyńskiej bankowości. W zamian za zamrożone depozyty zaproponowano pięcioletnie obligacje w peso i dziesięcioletnie w dolarach. Ponadto przewiduje się wyrównanie poniesionych przez banki kosztów zamiany kredytów oraz wkładów dolarowych na miejscową walutę.
Ekonomiści mają jednak poważne wątpliwości, czy posunięcia te zadowolą delegację MFW, a także innych wierzycieli zagranicznych. Nie odnoszą się bowiem do najważniejszych problemów, z jakimi boryka się Argentyna. MFW domaga się przede wszystkim ograniczenia deficytu budżetowego, ale nie poprzez zwiększanie wpływów, lecz ograniczenie wydatków.
Decyzje rządowe nie osłabią też zapewne presji wywieranej na władze w Buenos Aires przez argentyńskie społeczeństwo, a zwłaszcza jego najuboższą część, która domaga się poprawy warunków bytowych.