Na otwarciu rynku dolara wyceniano na 4,1435 złotego, kurs euro wyniósł natomiast 3,6446. Polska waluta umocniła się do dolara i jednocześnie straciła do euro. Powodem tego był wzrost kursu wspólnej waluty na sesji europejskiej (czyli w godzinach, gdy obrót walutą koncentruje się na rynku europejskim). Podobną sytuację można było obserwować poprzedniego dnia. W środę na zamknięciu waluty te kosztowały odpowiednio 4,1530 i 3,6350. Rano dealerzy spodziewali się osłabienia złotego z powodu realizacji zysków. Od zeszłego piątku polska waluta umocniła się bowiem o około 2% do dolara i 1% do euro.
Wczoraj Narodowy Bank Polski na sesji międzybankowej ustalił kurs dolara na 4,1376 złotego, a euro na 3,6357. Na fixingu w środę waluty te zostały wycenione odpowiednio na 4,1473 i 3,6134.
Zdaniem dealerów, na razie jednak na rynku nie widać wyraźnego kierunku, w którym zmierza polska waluta.
Według Jarosława Sosnowskiego, dealera z Banku Handlowego, w najbliższych tygodniach można spodziewać się lekkiego osłabienia złotego. Szacuje on, że może ono wynieść 1-1,5%. Pod koniec dnia kurs dolara wynosił 4,1520, a euro 3,6500.
Wczoraj papiery na rynku pieniężnym były odporne na spadki. Obligacji nie można było kupić taniej niż na aukcji, która została przeprowadzona w środę. Może to wynikać z oczekiwań na kolejną obniżkę stóp procentowych, co powoduje, że część inwestorów otwiera pozycje. Analitycy uważają, że w przyszłym tygodniu ta gra na obniżkę stóp procentowych będzie jeszcze bardziej widoczna.