Reklama

Szeroki rynek nie nadąża za największymi spółkami

10 586 pkt. osiągnęła w mijającym tygodniu średnia przemysłowa Dow Jones. To najwyższa wartość od pół roku, co pokazuje, że przewagę na rynku mają kupujący. Zatem hossa? Nie, to w dalszym ciągu długoterminowy trend boczny. Za największymi spółkami nie nadążał szeroki rynek - S&P 500 i Nasdaq Composite znajdują się poniżej styczniowych szczytów

Publikacja: 09.03.2002 08:02

.Stany Zjednoczone

Wykres średniej przemysłowej nie pozostawia wątpliwości, że od września zeszłego roku trend ma kierunek wzrostowy. Dwa najważniejsze w tej chwili elementy tej tendencji to linia trendu znajdująca się na wysokości 10 tys. punktów i szczyt koniunktury z początku stycznia ukształtowany na 10 260 pkt. To właśnie ta druga wartość stanowi najbliższe wsparcie - w razie korekty to właśnie na tym poziomie spodziewałbym się wzmożonych zakupów.

Konsekwencje wybicia ponad styczniowy szczyt mogą być niezwykle korzystne dla posiadaczy akcji. Założymy, że styczniowy spadek to była korekta trendu wzrostowego z przełomu 2001 i 2002 roku. Skoro korekta ta została zakończona, można oczekiwać, że obecna zwyżka będzie mniej więcej tych samych rozmiarów. Od dołka z 21 września do szczytu z 4 stycznia średnia przemysłowa wzrosła o 2300 punktów (28%). Gdyby wartość tę odłożyć w górę od 6 lutego, skąd obecna fala wzrostowa wzięła początek (9625 pkt.), to okaże się, że średnia przemysłowa powinna osiągnąć 11 925 pkt. (lub, jeśli odmierzyć zasięg zwyżki w procentach, 12 320 pkt.). To oznaczało, że zostanie pobity historyczny rekord z 14 stycznia 2000 r., wynoszący 11 722 pkt.

Kreślenie tak optymistycznego scenariusza już w tym momencie jest przedwczesne. A to dlatego, że za średnią przemysłową Dow Jones, która skupia największe amerykańskie firmy, nie nadążają indeksy, mierzące zachowanie akcji z szerokiego rynku.

Jednym z takich indeksów, który nie wrócił do trendu wzrostowego, jest S&P 500. Na wykresie wskaźnika ukształtowała się formacja podwójnego dna z linią szyi na 1118 pkt. Zasięg wzrostu wynikający z tej figury został już zrealizowany, ale to na razie okazało się za mało, żeby przekroczyć poziom szczytu z początku stycznia. Ponieważ nie ma sygnałów zakończenia zwyżki, sprawa pokonania oporu na 1172 pkt. pozostaje otwarta.

Reklama
Reklama

A że poziom to ważny, można przekonać się, zmieniając wykres S&P na miesięczny. Widać na nim 20-letni kanał wzrostowy, którego dolne ograniczenie właśnie oparło się atakowi niedźwiedzi. W efekcie wzrostu z przełomu 2001 i 2002 roku została pokonana główna spadkowa linia trendu. Później był ruch powrotny do przełamanego oporu, teraz mamy początek kolejnej zwyżki. Do dopełnienia formacji, którą Victor Sperandeo określa mianem 1-2-3 (1 - przełamanie spadkowej linii trendu, 2 - ruch powrotny do niej, 3 - wybicie ponad szczyt, z którego zaczynał się ruch powrotny), brakuje już tylko ostatniego elementu, czyli wzrostu ponad zamknięcie z grudnia, które wypadło na poziomie 1148 pkt. W tej chwili wartość S&P to 1157 pkt., zatem gdyby wskaźnik utrzymał tę wartość do końca marca, moglibyśmy mówić o zmianie trendu długoterminowego na wzrostowy.

O zakończeniu trendu spadkowego nie można mówić w przypadku indeksu Nasdaq Composite. Wprawdzie ostatnie dwa tygodnie przyniosły wzrost tego wskaźnika o 10%, ale to pozwoliło na odrobienie tylko połowy strat, które indeks poniósł w styczniu i lutym. Styczniowy szczyt na 2059 pkt. pozostaje na razie dla byków nieosiągalny.

Zwyżka może mieć duże znaczenie w perspektywie długoterminowej. Daje bowiem bykom nadzieję na ukształtowanie bardzo rozległej odwróconej głowy z ramionami, obejmującej ostatnie 11 miesięcy notowań. Lewe ramię tej formacji ukształtowało się w kwietniu zeszłego roku na poziomie 1640 pkt., natomiast ostatnia fala spadkowa, która może stanowić prawe ramię formacji, zakończyła się na 1715 pkt. Linia szyi tej figury, pociągnięta po szczytach z maja 2001 r. i stycznia 2002 r. znajduje się na wysokości 2 tys. punktów. W razie jej pokonania, dojdzie do zmiany trendu długoterminowego na wzrostowy, co da posiadaczom akcji nadzieję na odrobienie części strat poniesionych w czasie wybuchu spekulacyjnej bańki internetowej. Z wysokości odwróconej głowy z ramionami wynika bowiem, że Nasdaq Composite wzrośnie w okolice 2800 pkt. Do tego scenariusza podchodziłbym jednak z dużą rezerwą.Europa

Wnioski płynące z analizy głównych indeksów europejskich są takie same, jak w przypadku wskaźników amerykańskich: stara ekonomia jest silniejsza od nowej, przy czym kontynuacja trendu wzrostowego nawet w przypadku tej pierwszej nie jest zbyt pewna. Będący odpowiednikiem średniej przemysłowej Dow Jones londyński FT-SE 100 zyskał w ostatnich dwóch tygodniach 6%. W czasie zwyżki byki doprowadziły do przełamania głównej spadkowej linii trendu, obejmującej ostatnie półtora roku notowań. Wracamy do trendu wzrostowego? Niekoniecznie, bo wymowę tego wydarzenia osłabia fakt, że FT-SE 100 od trzech miesięcy znajduje się w trendzie bocznym i przełamanie spadkowej linii trendu nastąpiło właśnie w ramach tej tendencji. Oczekiwanie na wzrost nie będzie bezpodstawne, pod warunkiem jednak, że wskaźnik pokona górne ograniczenie konsolidacji, znajdujące się na wysokości 5370 pkt. W takim przypadku fala wzrostowa powinna być mniej więcej tych samych rozmiarów, jak zwyżka z okresu wrzesień-grudzień 2001 r., co oznacza wzrost FT-SE 100 w okolice 6300 pkt. Dolne ograniczenie wspomnianego trendu bocznego przebiega na poziomie 5000 pkt.

Silniej związany z Nasdaq niemiecki DAX znajduje się w trochę gorszej sytuacji technicznej niż FT-SE 100. Również w tym przypadku trend średnioterminowy ma kierunek boczny, ale wykres indeksu wciąż pozostaje poniżej spadkowej linii trendu.

Wzrost do górnego ograniczenia czteromiesięcznej konsolidacji spotkał się z dość gwałtowną reakcją podaży na sesji czwartkowej. W trakcie notowań DAX osiągnął nawet 5370 pkt., żeby na zamknięcie mieć już tylko 5289 pkt. Taka sytuacja sprawiła, że na wykresie ukształtowała się świeca z wysokim górnym cieniem. Identyczna świeca zbudowana na początku grudnia dosłownie na tym samym poziomie zakończyła zwyżkę. Oczekuję, że tym razem będzie podobnie, a to oznaczałoby spadek DAX do dolnego ograniczenia trendu bocznego, znajdującego się na wysokości 4745 pkt.

Reklama
Reklama

Węgry

Już ponad pięć miesięcy w trendzie wzrostowym znajduje się giełda w Budapeszcie. Porównanie indeksu BUX z WIG20 wyraźnie wypada na korzyść tego pierwszego. Ostatnia korekta wzrostów na giełdzie budapeszteńskiej była płytsza i krótsza niż w Warszawie, a co najważniejsze została już zakończona. W ostatnim tygodniu BUX wybił się do najwyższego od 52 tygodni poziomu i w szybkim tempie zbliża się do szczytu internetowej hossy z marca 2000 roku, który znajduje się na wysokości 10 471 pkt. Warto zauważyć, że uległa załamaniu (o ile w ogóle były podstawy do jej kreślenia) prawie dwuletnia formacja głowy i ramion.

Otwarte pozostaje pytanie, czy WIG20 jest opóźniony w stosunku do BUX, czy też zagraniczny kapitał zapomniał już o największym i najpłynniejszym rynku w regionie?

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama