Zysk netto tego największego na świecie producenta i dystrybutora artykułów luksusowych zmalał gwałtownie w ub.r. do 10 mln euro, z 772 mln euro rok wcześniej. Ciosem dla spółki było załamanie w międzynarodowym ruchu turystycznym po wrześniowym ataku terrorystycznym na USA. Do LVMH należą bowiem sieci sklepów w portach lotniczych, gdzie oferowany jest szeroki wachlarz towarów, od szampana poprzez kosmetyki do eleganckich ubiorów i konfekcji.
Agencja Bloomberga przypomina, że w latach 1997-2001 potrojono sieć punktów sprzedaży, wchodzących w skład sieci DFS i Sephora. Jednak nagły spadek przewozów pasażerskich, a w ślad za nim zakupów dokonywanych na lotniskach, zmusił prezesa LVMH, Bernarda Arnault do znacznych oszczędności. Zwolniono 1100 pracowników w sieci DFS oraz zamknięto sklepy z kosmetykami Sephora. Jednorazowe koszty związane z działalnością obu tych grup wyniosły 1,1 mld euro.
Eksperci przyznają, że zeszły rok był najgorszym okresem dla handlu detalicznego nastawionego na obsługę podróżnych. Dlatego LVMH stara się dostosować do zmienionej sytuacji i stworzyć podstawy do dalszego rozwoju.
Zysk operacyjny zmniejszył się w zeszłym roku o 20%, do 1,56 mld euro, tj. zgodnie z prognozą przedstawioną w końcu stycznia. W br. spółka liczy na znaczny wzrost, za czym może przemawiać większa o 9% sprzedaż w ciągu dwóch pierwszych miesięcy. Dla porównania, w IV kwartale 2001 r. zmalała ona o 4%.
LVMH poinformował o jednorazowym zysku wynoszącym 864 mln euro, który osiągnął, sprzedając część udziałów w Gucci Group. Jednocześnie prezes B. Arnault zaprzeczył pogłoskom o zamiarze sprzedaży sieci DFS i Sephora. Przypuszczenia te sprawiły, że akcje LVMH zdrożały od początku roku o 31%. Po publikacji wyników oraz oświadczeniu szefa firmy nastąpił jednak ponad 2-proc. spadek notowań.