Reklama

Rząd się waha

Rada Polityki Pieniężnej chce, aby jeszcze w tym roku rząd uzgodnił z nią datę wejścia Polski do Europejskiej Unii Walutowej, czyli wprowadzenia u nas euro. Powinno to nastąpić tak szybko, jak to będzie możliwe, czyli w dwa lata po wejściu do UE. Ale rząd w tej sprawie się waha.

Publikacja: 13.03.2002 07:39

Znana jest już data przystąpienia Polski do Unii Europejskiej - ma to nastąpić w 2004 r. Dla ekonomistów jednak równie ważny jest moment, w którym euro zastąpi złotego. Mogłoby to nastąpić najwcześniej po dwóch latach od wejścia do UE, czyli w 2006 r. I - jak twierdzą - ta data byłaby dla nas najlepsza. - Uważam, że im szybciej, tym lepiej - powiedział Janusz Jankowiak, główny ekonomista BRE Banku. - Skorzystamy dzięki temu z dostępu do zasobów wspólnego pieniądza. Poza tym, u nas polityka pieniężna poddawana jest różnym naciskom politycznym i choćby ze względów praktycznych dobrze byłoby przenieść odpowiedzialność za nią na instytucję międzynarodową.

Jest jeszcze jeden argument - wszyscy obawiają się ataków spekulacyjnych na waluty krajów, które będą przystępować do unii monetarnej. Przed wprowadzeniem euro trzeba bowiem na dwa lata wejść do systemu ERM2 (Exchange Rate Mechanism), który mocno usztywnia kurs waluty i znacznie ogranicza skalę jej wahań. Takie ataki grożą Polsce, ale także Węgrom i Czechom. Jednak te dwa ostatnie kraje już zadeklarowały, iż chcą wprowadzić euro tak szybko, jak to będzie możliwe. - Gdybyśmy opóźnili nasze wejście, to w końcu zostalibyśmy sami i tylko złoty byłby narażony na ataki - wyjaśnia J. Jankowiak.

Rada Polityki Pieniężnej zaapelowała do rządu, aby w ciągu najbliższych 6-7 miesięcy uzgodnić stanowisko Polski w sprawie euro. Rozmowy dopiero się zaczęły. - Była wstępna wymiana poglądów - powiedział Dariusz Rosati, członek RPP. Jak powiedział, Rada jeszcze nie ma jednolitego stanowiska, bo czeka na opinię rządu.

Jednak on sam jest zwolennikiem jak najszybszego wprowadzenia euro. - Choć, oczywiście, zależy to od wielu czynników, m.in. od tego, czy rządowi uda się uporządkować finanse publiczne na tyle, aby spełnić wszystkie kryteria wymagane przy przyjęciu Polski do unii monetarnej. Jednak nie ulega wątpliwości, iż w tym roku stanowisko w sprawie wprowadzenia euro musi być, bo jest ono potrzebne - stwierdził D. Rosati.

Problem w tym, że rząd najwyraźniej nie jest pewien, czy strategia im szybciej, tym lepiej, jest najlepsza. - Są przesłanki, dla których wprowadzenie euro tak szybko, jak to będzie możliwe, wydaje się najlepszym rozwiązaniem - powiedział Andrzej Raczko, wiceminister finansów, na konferencji prasowej.

Reklama
Reklama

- Z drugiej jednak strony, oznaczałoby to wyzbycie się niektórych narzędzi polityki ekonomicznej. Chodzi przede wszystkim o możliwość samodzielnego ustalania stóp procentowych oraz - dzięki nim - wpływania na kurs walutowy. Przedstawiciele rządu boją się sytuacji, gdy kurs złotego będzie wysoki, co zaszkodzi eksporterom, i nie będzie możliwości jego zmiany.

- Sądzę, że najlepsze będzie wejście do strefy euro wtedy, gdy Polska będzie w stanie to udźwignąć - stwierdził A. Raczko. - Musimy analizować tę kwestię, ale na ustalenie momentu wprowadzenia euro jest jeszcze za wcześnie.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama