Do budynku, gdzie mieści się urząd Poczty Głównej, wchodziliśmy naprawdę podnieceni. Mieliśmy bowiem zobaczyć coś, co jest obiektem pożądania nie jednego audiofila w Polsce. Są - krzyknął znajomy - jest ich co najmniej pięć. Rzeczywiście - odparłem i z bijącym sercem i zacząłem wodzić wzrokiem po sali, gdzie, mimo późnej godziny, jak zwykle tłoczył się tłum interesantów. To na pewno tej marki? - spytałem, jeszcze nie dowierzając. Oczywiście - odparł. Podeszliśmy pod jeden z zawieszonych na ścianie monitorów. Dyskretnie zamieszczony i mało rzucający się symbol producenta tego cuda, na którym pokazywały się pocztowe reklamy brzmiał: Bang & Olufsen. Szacunek - odparłem.
Kłębiący się tłum jakby tego nie dostrzegał, a przecież (pomyślałem) to dla niego, to dla jego dobra nasza ukochana Poczta Polska postarała się o instalację monitorów jednej z najdroższych na świecie marek. I to najdroższych nie dlatego, że przewyższają technologicznie podobne produkty, ale najdroższych dlatego, że mają niezwykle nowatorskie wzornictwo oraz dodają ich posiadaczom splendoru i prestiżu. To porsche wśród sprzętu audiowizualnego, obiekt pożądania zwykłych śmiertelników.
Doskonałe połączenie nowatorskiej technologii i unikalnego wzornictwa sprawia, że produkty Bang & Olufsen stanowią wyjątek na rynku audio-wideo. Miłośników znakomitego designu i nowoczesnego sprzętu audio-wideo na pewno ucieszy fakt, że Bang & Olufsen pojawił się również na polskim rynku - zachwala na stronie internetowej dystrybutor tej szlachetnej marki w naszym kraju. Aż się prosi, by dopisać, że ten "wyjątkowy sprzęt" pojawił się również w budynku głównym Poczty Polskiej.
I bardzo dobrze. Bo gdzie przeciętny śmiertelnik mógł się do tej pory zapoznać z kosmicznymi produktami Bang & Olufsen w Polsce? Tylko w dwóch warszawskich salonach prowadzących sprzedaż, z czego jeden zlokalizowany jest w najdroższym hotelu Bristol. A tak, dzięki dzielnym pocztowcom, trafił on "pod strzechy". Niech sobie ludziska przynajmniej popatrzą stojąc w kolejkach na to, co mogą w przyszłości kupić, jak będą grzecznie pracować i odkładać oszczędności np. w Banku Pocztowym. I za to chciałbym złożyć naszym dzielnym decydentom pocztowym wyrazy uznania. Krzewią oni nie tylko poczucie dobrego smaku w narodzie i aktywnie kreują najnowsze trendy "dizajnerskie", ale potrafią także liczyć.
Ja też to potrafię i od razu przypomina mi się dowcip o dwóch nowobogackich Rosjanach. Jeden z nich się chwali - po drugiej stronie ulicy kupiłem krawat za 300 dolarów. Na to drugi - ale jesteś frajer, ja parę metrów dalej za taki sam dałem 600 dolarów.