Podaż pieniądza w lutym wyniosła przeszło 329 mld zł. W stosunku do końca stycznia nieco wzrosła (o,0,2%), jednak jest niższa niż na koniec ubiegłego roku prawie o 5,5 mld zł, czyli o 1,6%.
Jednak nie dane zbiorcze interesowały analityków najbardziej. Wszyscy niepokoili się o depozyty. Ogółem wartość depozytów złotowych w lutym nieznacznie wzrosła - były one o 0,1% (ponad 285 mln zł) większe niż miesiąc wcześniej. Ten wzrost jest zasługą osób fizycznych - wartość ich depozytów była bowiem o ponad 1,6 mld zł (0,9%) większa niż na koniec stycznia i o 1,8% większa niż na koniec roku ubiegłego. I na ten wzrost zwraca uwagę część analityków.
- Ten przyrost cieszy, zwłaszcza że nie było go widać w danych dekadowych za luty - powiedziała Katarzyna Zajdel-Kurowska, ekonomistka Banku Handlowego. - Zagrożenia, jakie RPP widziała dla przyrostu depozytów osób fizycznych, stanowiły jedyny mocny argument za tym, żeby nie obniżać stóp.
Jej zdaniem, w tej sytuacji, przy stosunkowo dobrych wynikach budżetu, spodziewanej niskiej inflacji (prognoza BH mówi, iż w lutym wyniosła ona 3,6-3,7% wobec 3,5% w styczniu) oraz oczekiwanym dalszym pogorszeniu produkcji przemysłowej, Rada zapewne stopy obniży.
Tymczasem Piotr Bielski, analityk BZ WBK, zwraca uwagę na słabnące tempo przyrostu depozytów.