Jak wynika z opublikowanych przez Federalny Urząd Statystyczny danych, w 2001 r. niewypłacalność ogłosiło 32 278 przedsiębiorstw (+14,3%). Pozostałe wnioski o upadłość dotyczyły innych kategorii własności oraz osób fizycznych. Zgłoszone roszczenia przekroczyły kwotę 31 mld euro (w 2000 r. było 24 mld euro). Upadłe firmy dawały zatrudnienie co najmniej 200 tys. osób, przy czym liczba ta może być znacznie wyższa, ponieważ 1/5 wniosków nie zawierała danych na ten temat (według szacunków firmy analitycznej Creditreform z Düsseldorfu, może ona sięgnąć nawet 330 tys.). Ponad 1/4 niewypłacalnych firm reprezentuje branżę budowlaną.

Wprawdzie w ub.r. odnotowano "tylko" 442 przypadki bankructw spółek akcyjnych, ale jednak to właśnie na ten segment największą uwagę zwracają obserwatorzy niemieckiego rynku. - Wprawdzie na pierwszy rzut oka może wydawać się, że nie jest to dużo, ale w porównaniu z 2000 r. odnotowaliśmy w tym segmencie aż 151,1-proc. wzrost. To smutny rekord - stwierdził Jürgen Angele z Federalnego Urzędu Statystycznego.

Przodują pod tym względem spółki notowane na Neuer Markt. W ub.r. wniosek o niewypłacalność zgłaszało co miesiąc średnio 20 firm z tego rynku, a rekordowe były trzy miesiące letnie (średnia to 60 przypadków). W sumie od początku 2000 r. bankructwa ogłosiło blisko 400 spółek z branż internetowej i e-commerce - podliczyli dziennikarze "manager-magazin.de".

Liczba bankructw niemieckich przedsiębiorstw rośnie od 1991 r. W tym okresie negatywny trend został wyhamowany tylko raz - w 1999 r. Nie najlepiej zapowiada się pod tym względem także rok bieżący. Analitycy Creditreform prognozują, że mimo nieznacznej poprawy sytuacji gospodarczej bankructwo może ogłosić nawet 40 tys. firm.