Kryzysy w Argentynie i w Turcji wpłynęły na stan gospodarek innych krajów w znacznie mniejszym stopniu niż się tego obawiano - wynika z najnowszego rankingu wiarygodności kredytowej państw, opracowanej przez fachowe czasopismo "Institutional Investor". W porównaniu z poprzednią klasyfikacją (z września 2001 r.) Polska awansowała o dwa miejsca - z 38 na 36.
Uczestnikami ankiety rozpisywanej przez nowojorski "Institutional Investor" dwa razy w roku (we wrześniu i w marcu) są przedstawiciele 100 największych na świecie banków, funduszy inwestycyjnych oraz domów maklerskich. Ustalają oni credit standing 150 krajów, przyznając im punkty w skali od 0 do 100.
Mimo nieznacznie gorszej średniej dla wszystkich klasyfikowanych krajów (spadek o 0,4 pkt. od poprzedniego rankingu) bankowcy są zdania, że po wyjątkowo trudnym 2001 r. najgorsze mamy już za sobą. Swoje notowania o punkt lub więcej poprawiło 55 państw (najwięcej Rosja +5,4 pkt. i awans aż o 12 miejsc). Na liście tych, które straciły w minionych sześciu miesiącach więcej niż punkt, znalazło się 26 krajów. Najgorzej w dotychczasowej historii rankingów "Institutional Investor" oceniono wiarygodność kredytową świata w marcu 1992 r. (35,9 pkt.), a najlepiej - we wrześniu 2000 r. (43,3 pkt.).
Listę przegranych otwiera Argentyna (-11,9 pkt.), ale, zdaniem uczestników sondażu, optymizmem napawa fakt, że kryzys w tym kraju nie rozciągnął się na pozostałe kraje regionu. Brazylia, Paragwaj i Urugwaj straciły znacznie mniej niż można się było tego spodziewać po rozmiarach kryzysu, a Meksyk nawet poprawił lokatę (awans z miejsca 45. na 39.).
Polska zyskała w oczach bankowców w minionym półroczu 0,4 pkt. (do 59,6 pkt.), co pozwoliło jej na awans z miejsca 38 na 36. Jeśli jednak chodzi o nasz region, nadal wyprzedzają nas Czechy (o jedno miejsce), Węgry, które z 65 pkt. zostały sklasyfikowane na miejscu 30, oraz Słowenia (miejsce 28.). Goni nas Estonia, zwłaszcza jeśli porównamy zyski punktowe w skali roku (+3 pkt., podczas gdy Polska tylko 0,3 pkt.).