Po 1,87 mld euro zysku w 2000 r. holenderski koncern zakończył ub.r. z 7,49 mld euro straty netto. Przed uwzględnieniem pozycji nadzwyczajnych oraz wartości spółki (goodwill) strata w porównaniu z poprzednim okresem podwoiła się do 1,41 mld euro (analitycy prognozowali 1,35 mld). EBITDA (zysk operacyjny plus amortyzacja) wzrosła o 5,5%, do 3,59 mld euro.

KPN w ub.r. znalazł się na progu bankructwa. Zadłużenie rosło w zastraszającym tempie (obecnie 15,7 mld euro), a obniżone przez agencje ratingowe oceny obligacji spółki zepchnęły je do grupy tzw. papierów śmieciowych (junk bonds). Prezes koncernu Ad Scheepbouwer zarządził wówczas ostre cięcie kosztów oraz wyprzedaż aktywów spoza kluczowych dla spółki rynków holenderskiego, niemieckiego i belgijskiego. Proces ten będzie kontynuowany także w br., m.in. program inwestycyjny zostanie okrojony o 25%, do 2,2 mld euro.

Główną przyczyną kłopotów Holendrów jest ich niemiecka spółka komórkowa E-Plus. Odpisy na nią sięgnęły 12,4 mld euro. A. Scheepbouwer zaprzeczył jednak na wczorajszej konferencji krążącym po rynku plotkom, że planuje wystawić niemiecką spółkę na sprzedaż.

KPN kupił E-Plus na fali boomu w branży telekomunikacyjnej, po wyniszczającej rywalizacji z France Telecom, w sumie za 20,3 mld euro. W sierpniu 2000 r. belgijska i niemiecka spółka wywalczyły za 8,4 mld euro jedną z licencji na świadczenie usług UMTS w Niemczech. E-Plus ma obecnie 7,5 mln klientów (kontroluje 13% tamtejszego rynku).