Poniedziałkowa sesja stała pod znakiem wyraźnej wyprzedaży kilku spółek, co wpłynęło negatywnie na obraz całego rynku. Najbardziej taniały firmy telekomunikacyjne - Elektrim (co akurat na indeksy tak dużego wpływu nie ma) oraz TP SA (po rewizji składu WIG20 ma większy wpływ niż wcześniej). Do tego doszła zniżka dwóch dużych banków (BZ WBK, BRE) i spadek indeksu blue chipów o 1,6% stał się faktem.
Dwie wymienione na początku firmy odpowiadały za połowę obrotów. Pokazuje to, że reakcja inwestorów na złe informacje jest bardzo nerwowa. Na pozostałych walorach niewiele się dzieje. Na rynku wciąż nie ma nowego kapitału, a zaklinane przez wielu OFE nie śpieszą się z zakupami polskich akcji.
Mimo oczekiwanego wzrostu przelewów z ZUS nie spodziewałbym się OFEnsywnych zakupów do końca marca. Najwięksi gracze na emerytalnym rynku są mocno zaangażowani w akcjach, a popyt ze strony średnich i mniejszych funduszy wywindowałby średnią ważoną stopę zwrotu, którą być może i bez tego nie wszystkim OFE uda się osiągnąć w tym kwartale.
W sytuacji braku popytu prawdopodobne jest dalsze osuwanie się rynku w okolice wsparć na poziomie 1300-1330 punktów i dopiero wtedy - wyhamowanie spadków. Do tego wyższego poziomu, który jest lokalnym dołkiem indeksu z drugiej połowy lutego, wcale nie pozostało już tak daleko.
Zwróć uwagę na: