Spotkanie akcjonariuszy Hewlett-Packarda miało się rozpocząć o ósmej rano w miejscowości Cupertino, w stanie Kalifornia (o godzinie 17.00 czasu warszawskiego). Pojawili się na nim przedstawiciele inwestorów instytucjonalnych oraz indywidualni posiadacze największych portfeli akcji HP. Wynik ich głosowania miał być znany we wtorek wieczorem, ale nie wydaje się możliwe, by rozstrzygnął o losach projektu połączenia HP z Compaqiem. Zdecyduje o tym dopiero podliczenie głosów przesyłanych listownie przez pozostałych z około 900 tysięcy mniejszych i większych akcjonariuszy HP.
Weto rodzin
Nie ulega wątpliwości, że rodziny Hewlettów i Packardów, a także fundacje imienia założycieli firmy - które to osoby fizyczne i prawne są w posiadaniu około 23% akcji HP - będą głosowały przeciwko połączeniu z Compaqiem. Poparcie ich stanowiska publicznie zadeklarowali instytucjonalni inwestorzy posiadający około 9% akcji HP.
Powstanie tak zwartej opozycji przeciwko połączeniu obu firm jest efektem działalności Waltera Hewletta, syna założyciela HP. Nazywa się go często człowiekiem renesansu. Arkana nauk technicznych, fizyki, a także kompozycji muzycznych poznawał na uniwersytetach Harvard oraz Stanford. Do niedawna zajmował się przede wszystkim działalnością charytatywną, biegami maratońskimi, uczestniczeniem w rowerowych wyścigach górskich oraz grą na skrzypcach w amatorskiej orkiestrze symfonicznej. W niezliczonych wywiadach twierdzi, że do czynnego protestu przeciwko połączeniu HP z Compaqiem motywuje go chęć ratowania spuścizny pozostawionej przez ojca. Dla przekonania akcjonariuszy HP do swego stanowiska nie wahał się wynająć firmy public relations specjalizującej się w relacjach inwestorskich, przemierzył Amerykę spotykając się z większymi i mniejszymi posiadaczami akcji HP. Ogłosił publicznie, że dla obalenia planów połączenia HP z Compaqiem jest w stanie wydać nawet 32 miliony dolarów. W. Hewlett uważa fuzję z Compaqiem za szkodliwą. Powstająca firma zostałaby bowiem obciążona nisko opłacalną produkcją komputerów osobistych i serwerów małej mocy, co osłabiłoby jej pozycję na lukratywnym rynku drukarek.
Kwestia przetrwania