Reklama

Giełda - sierota wielu ojców

Nie odnoszą Państwo czasem wrażenia, że tak naprawdę mało kogo obchodzi, czy w Polsce będzie giełda, czy nie? I że wiele osób, które można by przynajmniej podejrzewać o prorynkowe sympatie, machnęło już ręką na GPW?

Publikacja: 20.03.2002 08:44

Wielokrotnie rozmawiając o rynku, czułem się jak Don Kichot. Bowiem ci, którzy powinni walczyć do upadłego o przetrwanie rynku i giełdy, zachowywali się tak, jakby postawili już krzyżyk na GPW. - Rynek permanentnie zamiera - przyznaje jeden z VIP-ów rynku. - Hutnictwo, górnictwo, rolnictwo - to jest ważne. Chyba nie sądzi Pan, że się teraz zajmiemy giełdą? - pyta zaczepnie jeden z polityków.

- W pewnym momencie został popełniony błąd. I teraz jest już za późno, by go naprawić - przekonuje z kolei osoba również przez wiele lat bardzo istotnie związana z rynkiem... W zderzeniu z takim podejściem, moje naiwne tezy o potrzebie ratowania rynku brzmiały niemal idiotycznie.

Wszystkich tych, którzy mają ewidentnie w nosie giełdę, łączy jedno - kompletne ignorowanie (świadome lub nie - nieważne, skutek jednaki) potencjalnej roli rynku kapitałowego w finansowaniu rozwoju firm i gospodarki. Brzmi uczenie, sztywno, górnolotnie? I co z tego? Ludzie, którzy w nosie mają giełdę i rynek, widzą nasz parkiet przez pryzmat budynku przy ul. Książęcej w Warszawie. Jako cel sam w sobie. Nie widzą, lub nie chcą widzieć, rynku i giełdy jako finansowego wehikułu. Fenomenu, który przez setki lat w rozwiniętych gospodarkach kojarzył kapitał z projektami biznesowymi. Zjawiska, które - w przedziwny sposób i mimo wszelkich wcześniejszych pozytywnych przesłanek - w Polsce jest zagrożone totalną marginalizacją. Choć kiedyś (a nie było to do licha sto lat temu!!!) wydawało się, że giełda może być czymś ważnym w naszym systemie gospodarczym. Skamieniałości z tego okresu w postaci miliona rachunków (w większości martwych lub pustych) świadczą o niewykorzystanym potencjale. I o tym, gdzie mogliśmy być, a nie jesteśmy. I możemy już nie być.

Na pewno w dużej mierze choroba ma źródło w tym samym zjawisku, które - paradoksalnie - było atutem w pierwszych latach istnienia. Rynek był tworzony pod potrzeby prywatyzacji. Ale w tej roli praktycznie już się skończył. Pochodną takiego rozumienia jego roli był fakt wykorzystywania giełdy do wychodzenia z inwestycji przez niektórych przedsiębiorców. Rozwój przez finansowanie z rynku publicznego? Cóż, ten - zdawałoby się sztandarowy cel istnienia rynku publicznego - jakoś się w Polsce nie zdążył zakorzenić. I wiele wskazuje na to, że może nie mieć już takiej szansy. Dominacja systemu bankowego jest tak oczywista, że aż przerażająca. Rynek i giełda wydają się być tratowane w jego kontekście jako ozdobnik. Bez praktycznego znaczenia.

A więc może faktycznie giełda w Warszawie, w postaci, jaką znamy, nie ma już większego sensu i trzeba ją zaorać zanim straci jakąkolwiek wartość. Oddać pole platformom ponadnarodowym. A mniejszym spółkom pokazać drzwi i odesłać do banków, zadowolonych zresztą z takiego rozwoju sytuacji... Budynek na Książęcej przeznaczyć zaś na kolejny świecący recesyjnymi pustkami biurowiec.

Reklama
Reklama

Ciekawe, że do współtworzenia rynku chętnie przyznaje się całkiem spora grupa ludzi. Deficytu ojców nasza rynkowa sierota bynajmniej nie odczuwa. Gorzej, że jakoś nie widać za bardzo chętnych do dalszego wychowywania. Dziecko bowiem wyrosło z okresu rozkosznego malucha i okazało się brzydsze niż się spodziewano. Co więcej, nie dość że mało urodziwe, to jeszcze jakieś takie kapryśne. A to nie dziecko zbłądziło. To ojcowie o nim zapomnieli. Zachwycając się, jakiego to ładnego bobasa zmajstrowali, zapomnieli przygotować go do dorosłego życia. Bobas urósł, ale wychodzi na ring z mocnymi kolegami z zachodnich podwórek. Słabiutki i schorowany. Porażony atrofią gospodarki, niemrawym krokiem, bez wiary zmierza ku przeznaczeniu. Na pożarcie?Żeby nie było tak smutno - można żartować, że jest jeden powód, dla którego rynek i giełda mogą zostać uratowane. To snobizm i względy marketingowe. Giełda to fajne miejsce do pokazania się. Do odebrania lub wręczenia jakiegoś Byka i Niedźwiedzia...

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama