Największe przedsiębiorstwo telekomunikacyjne w Hongkongu - Pacific Century Cyber Works - zamknęło ubiegły rok zyskiem wynoszącym 243 mln USD. Rezultat ten jest lepszy od prognoz. Analitycy pytani o zdanie przez Bloomberg News spodziewali się, że spółka zarobi 211 mln USD. W 2000 r. PCCW poniosła stratę sięgającą 886 mln USD.
Wpływy ze sprzedaży zwiększyły się o 6% do 2,82 mld USD. Wydatki operacyjne zmniejszono o 9%, a nakłady inwestycyjne o 41%.
Pomimo poprawy wyników finansowych sytuacja firmy budzi niepokój części inwestorów. Minęła już euforia internetowa i PCCW jest de facto zwykłą spółką telefoniczną, która pod względem poziomu notowań ustępuje konkurencyjnym przedsiębiorstwom z takich krajów, jak Indie czy Indonezja. W szczytowym punkcie powodzenia, tj. dwa lata temu, gdy założona przez Richarda Li firma przejęła za 28 mld USD miejscowego potentata telekomunikacyjnego Cable & Wireless HKT, za akcje PCCW płacono 15 HK$. Wczoraj ich cena wynosiła już tylko 2,03 HK$.
Wobec trudnych warunków rynkowych firma musiała zrezygnować z ambitnych planów przekształcenia się w giganta internetowo-medialnego o zasięgu ogólnoazjatyckim. Niezbędne stały się też oszczędności, aby przywrócić efektywność. Zwolniono już część pracowników i zapowiedziano dalszą redukcję zatrudnienia, a także inne posunięcia mające na celu ograniczenie kosztów. Zdaniem ekspertów, PCCW powinna zmniejszyć zależność od usług stacjonarnych oraz znaleźć nowe źródła dochodów.