- Nasze akcje na pewno będą miały kolor czerwony, tak jak nasze najlepsze samochody - powiedział di Montezemolo po zakończeniu zawodów na malezyjskim torze Sepang. - Wprawdzie nie zapadły w tej sprawie jeszcze żadne wiążące ustalenia, ale nasz główny akcjonariusz odniósł się do tej propozycji pozytywnie - dodał prezes Ferrari. 90% akcji koncernu należy do koncernu Fiat, a pozostałe 10% kontroluje Piero Lardi-Ferrari, syn założyciela firmy, zmarłego w 1988 r. Enzo Ferrariego.
Pieniądze z oferty publicznej koncern chce przeznaczyć m.in. na rozbudowę sektora samochodów sportowych (głównie przejętej przed czterema laty i nadal przynoszącej straty marki Maserati). W planach prezesa di Montezemolo są nie tylko samochody, ale także sieci sklepów z firmową odzieżą i innymi towarami luksusowymi. Spółka planuje w najbliższym czasie otworzenie nowych centrów m.in. w Nowym Jorku, Londynie, Paryżu, Tokio i Hongkongu. Z jednej strony, pieniądze z IPO pomogłyby Fiatowi w redukcji zadłużenia, ale z drugiej, analitycy przewidują ostre spory na temat podziału środków pozyskanych z emisji. Prognozowany termin debiutu to koniec br. Koncern z Turynu na razie nie skomentował oficjalnie giełdowych zapowiedzi prezesa di Montezemolo.
Sytuacja finansowa Ferrari jest bardzo dobra. W 2001 r. koncern zwiększył w porównaniu z poprzednim rokiem przychody ze sprzedaży o 17% i po raz pierwszy w swojej historii przekroczył barierę miliarda euro (1,042 mld euro). Zysk operacyjny wzrósł o 36%, do 62 mln euro i to mimo 30-milionowej straty Maserati oraz 124 mln euro wydanych na inwestycje.