Pierwszy kwartał obecnego roku nie jest łaskawy dla posiadaczy akcji KGHM. Zamieszanie i niejasności wokół spółki przekładają się na systematyczny, choć niezbyt dynamiczny spadek kursu. Wziął on swój początek w połowie stycznia, kiedy byki nieudanie testowały główną linię bessy, wyprowadzoną ze szczytu z września 2000 r. I może nie byłoby potrzeby wracać do tamtego okresu, gdyby nie fakt, że mieliśmy dwie próby przerwania tego oporu, co wskazuje na dużą wtedy determinację popytu z jednej strony, a z drugiej na zdecydowanie sprzedających, utwierdzające w przekonaniu, że w długim terminie na rynku walorów KGHM nadal dominuje trend spadkowy. Warto też zauważyć, jak konsekwentnie przez ostatnie dwa miesiące poczyna sobie podaż. Najpierw doprowadziła do przełamania średniookresowej linii trendu wzrostowego, zaczepionej o dołki z października i grudnia ub.r. Po krótkim ruchu powrotnym doszło do przebicia wsparcia, związanego ze szczytem z listopada minionego roku. To przyspieszyło spadki i sprowadziło cenę do wysokości, na jakiej znajduje się ostatnia bariera, broniąca przed atakiem na grudniowe minimum przy 12,70 zł. Jest to połowa wysokiego białego korpusu z 3 stycznia br. przy 13,80 zł, powyżej których notowania konsolidują się od blisko dwóch tygodni.
Smaczku tej stabilizacji dodaje fakt, że odbywa się ona nad linią szyi dużej formacji odwróconej głowy z ramionami, którą można opisać notowania z okresu sierpień 2001 - styczeń 2002 r. Minimalny zasięg ruchu z niej wynikający to 20,50 zł, więc nie został jeszcze wypełniony. Jak zwykle przy tak rozległych formacjach jest problem z oceną ich wiarygodności. Wiele przykładów z naszego rynku potwierdza, iż tak duże figury znajdują potwierdzenie w przebiegu zdarzeń. Dlatego chyba najlepszym rozwiązaniem jest przyjąć, że do chwili jej zanegowania, przez co należy rozumieć zamknięcie poniżej 13,70 zł, może ona mieć znaczenie dla rodzaju trendu na rynku.
Jednocześnie można wyrazić zaniepokojenie tym, że jeśli taka figura miałaby być realizowana, to zamiast konsolidacji na poziomie linii szyi, doszłoby do dynamicznego odbicia w górę, co potwierdziłoby, że rynek przywiązuje do takiej prostej dużą wagę. Niemniej sytuacja jest i tak komfortowa, bo linię szyi mamy na tym samym poziomie co połowę świecy z 3 stycznia, więc obrona kluczowego wsparcia będzie tożsama z obroną linii i odwrotnie w przypadku przełamania tego wsparcia.
Potwierdzeniem, że KGHM jest obecnie w najlepszym przypadku w fazie korekty czteromiesięcznych wzrostów, jest analiza zniesień. W marcu zostało przekroczone 61,8-proc. zniesienie miesięcznego impulsu, rozpoczętego pod koniec grudnia ub.r. To przekonuje, że zniżka powinna dotrzeć przynajmniej do podstawy tego impulsu.
Tak narysowany obraz warto uzupełnić jeszcze o dwa elementy. Są to wewnętrzna linia trendu malejącego, prowadzona po szczytach z września i grudnia 2000 r., na wysokości której zatrzymały się zwyżki w listopadzie 2001 r., oraz znajdujące się mniej więcej w tym samym miejscu 61,8-proc. zniesienie czteromiesięcznego wzrostu. Spadek poniżej tych barier będzie prawdopodobnie oznaczać powrót do głównego trendu i przełamanie historycznego minimum.