To, co zdarzyło się na sesji wczorajszej (niemrawy wzrost WIG20 przy obniżonych obrotach) jest prostą konsekwencją notowań wtorkowych. We wtorek WIG20 przełamał wsparcie wyznaczane przez dołek z 22 lutego i tym samym powrócił do trendu spadkowego, zapoczątkowanego w styczniu tego roku. Teraz, żeby struktura trendu nie została naruszona, niedźwiedzie nie powinny pozwolić na powrót indeksu ponad poziom 1333 pkt. Gdyby ten punkt obrony został pokonany, to kolejną barierą jest wstępna linia trendu spadkowego, znajdująca się na poziomie 1385 pkt.

Na wykresie świecowym najważniejszą wartością jest 1343 pkt. To tutaj znajduje się górne ograniczenie otwartej we wtorek luki bessy, która stanowić będzie opór w razie próby wzrostu. Warto spojrzeć, jak dobrze zwyżki powstrzymywała luka bessy z 12 marca.

Powrót do trendu spadkowego został potwierdzony przez najpopularniejsze wskaźniki techniczne, z wyjątkiem Ultimate. Wprawdzie oscylator znajduje się w trendzie spadkowym, poniżej poziomu równowagi, ale dzięki silnemu wczorajszemu wzrostowi obronił wsparcie na 37 pkt. Najniższą wartość od 2 stycznia ma MACD, który jest poniżej średniej i poziomu równowagi. RSI powrót do trendu spadkowego zaakcentował najniższą wartością w tym roku.

Otwarte pozostaje pytanie, czy spadek indeksu do najniższej od 3 stycznia wartości, kończy marzenia o kontynuacji trendu wzrostowego zapoczątkowanego w październiku zeszłego roku czy też jest jedynie zapowiedzią głównej korekty tegoż trendu. Fakt, że od marca 2000 roku indeks spada, skłania do tej pierwszej odpowiedzi. To oznaczałoby, że WIG20 ponownie znajdzie się w okolicach 1000 punktów. Z drugiej strony, nawet gdyby moje przekonania były bycze, to na tym etapie trendu wzrostowego oczekiwałbym głębokiej korekty, zabierającej od 50 do 62% wcześniejszych zwyżek. Oznacza to, że WIG20 powinien spaść do strefy 1170-1230 pkt., gdzie jakie takie wsparcie daje konsolidacja z grudnia zeszłego roku. Bez względu na to, którego scenariusza jesteśmy zwolennikami, oczekiwanie na rozstrzygnięcie z akcjami w portfelu daje większe szanse na poniesie straty, niż osiągnięcie zysku.