Reklama

Absurd goni absurd

"Polska jest demokratycznym państwem prawa." "Obywatel musi mieć do państwa zaufanie." "Co nie jest prawnie zabronione, to jest dozwolone." "Polityki nie należy mieszać do gospodarki." Tego typu stwierdzenia już chyba nic nie znaczą. I to nawet dla rządzących i sądów. Po ostatnich przeżyciach zalecam schować je głęboko do lamusa.

Publikacja: 21.03.2002 08:40

Kilka dni temu byłem obserwatorem rozprawy Ocean kontra organa skarbowe. Pokrótce streszczę historię konfliktu. Przed kilkoma laty spółka prowadziła transakcje handlowe z Evitą, czyli zakładem pracy chronionej. Ówczesne regulacje takim firmom pozwalały na znaczne ulgi podatkowe oraz korzystanie z dotacji PFRON. Korzystała z nich również Evita. Z nią zaś w 1998 roku kooperował Ocean. Co więcej miał pecha być pośrednio właścicielem 15% jej akcji. Niedługo potem w spółce handlowej przeprowadzono kontrolę skarbową. Rok 1998 zakończono z czystym kontem.

Minęło jednak parę lat. Wokół ZPCh-rów zrobiło się wiele zamieszania. A to, że nadużywają swoich uprawnień, że ich pracownicy nie są tacy znowu niepełnosprawni itp. Fiskus zaczął więc szukać dziury w całym. Padło na Ocean. Chociaż on sam żadnych zwrotów i dofinansowań nie otrzymał, brał jednak udział w procederze. To fakt, że razem z Evitą wykorzystali przepisy w sposób cyniczny. To jednak wystarczyło.

Nieważne, czy transakcje były realne, czy pozorowane. Fiskus w to nie wnikał. Co więcej, Naczelny Sąd Administracyjny stwierdził, iż fiskus nawet nie musiał się tym zajmować. Wystarczyło, że dzięki transakcjom Skarb Państwa stracił, a nie zyskał. A to, że niegdyś przepisy na to pozwalały? Kogo to dziś obchodzi?

Oczywiście, przedstawicielka organów skarbowych przyznała, że podatnicy mają prawo do tak zwanego planowania podatkowego, którego skutkiem jest zmniejszanie obciążeń fiskalnych. Musi być ono jednak zgodne z prawem (sic!). A że prawo jest mętne i non stop naginane w zależności od potrzeb, to już nieistotne.

Gdy usłyszałem uzasadnienie wyroku trochę mnie zmroziło. Gdzie zaufanie do państwa i stanowionych przez nie przepisów? To, że wielokrotnie prowadzą one do nadużyć, to przecież wina ustawodawców, a nie tych, którzy muszą się w nich poruszać.

Reklama
Reklama

Pominę już fakt, że teraz właściwie należałoby przeprowadzić wnikliwe kontrole wszystkich, którzy w obrocie handlowym znaleźli się w łańcuszku razem z ZPCh-rami. Pewnie uzbiera się ze sto tysięcy firm. Zatrzymajmy się tylko na osobach fizycznych. Słynna sprawa darowizn za czasów ministra Grzegorza Kołodki. To dopiero było pole do popisu i autentycznych wyłudzeń.

Załóżmy taką hipotetyczną sytuację. Umawiam się z kolegą na wzajemne darowizny. Powiedzmy po 5 tys. zł. To, czy pieniądze sobie przekażemy czy nie, nie ma żadnego znaczenia. Z punktu widzenia ekonomicznego jest to bez sensu, ale podatkowy sens ma. Oto bez żadnego tytułu obaj obniżamy sobie podstawę do naliczania podatku i zwrot gotowy.

Czy teraz należy czekać na dołożenie "miarek i odsypów" (była kiedyś taka kategoria podatkowa) plus oczywiście odsetki. Fiskus może przecież (zwłaszcza w trudnej sytuacji budżetowej) pogrzebać w starych PIT-ach i z łatwością - tu cytat z wyroku NSA - "wykazać, że chodziło tylko o korzyści majątkowe". I to bez wnikania w pozorność transakcji.

To ostatnie zdanie jest chyba jeszcze bardziej niebezpieczne. Można je podłączyć np. do płatnego leczenia. Rachunek od dentysty mam, ale - tu znowu cytat - "zadaniem organów skarbowych jest wzajemna relacja w kontekście prawa podatkowego, nie zaś ustalanie pozorności transakcji". - Nie wnikamy, czy Pan leczył zęby, czy nie. My straciliśmy, i to się liczy - powie mi urzędnik skarbowy i będę załatwiony.

Wracając do Oceanu, ma on jeszcze szansę, odwołując się do Sądu Najwyższego. Może wreszcie tam ktoś zwróci uwagę na absurdy legislacyjne w naszym kraju. Bo na zdrowy rozsądek fiskusa nie ma co liczyć.Wszyscy pamiętamy, iż niedawno do Trybunału Konstytucyjnego trafiła skarga Platformy Obywatelskiej. Chodziło o opodatkowanie zysków z lokat bankowych. Platforma dowodziła, że ustawodawca dał za mało czasu obywatelom (kilka dni) na zaznajomienie się z nowymi przepisami podatkowymi. To zaś podważa zaufanie obywatela do rządzących. Sprawę niestety przegrała.

Kilka to natomiast tylko nieco więcej niż zero. A właśnie w dniu wprowadzenia zmian informowani są o nich handlarze-mrówki z białoruskiej granicy. Rano wyjeżdżają do Polski na zakupy, a w południe wracają obładowani tobołami. Celnik już jednak mówi, że wolno tylko kilogram mąki, pęto kiełbasy i paczkę makaronu. Na granicy tumult, wrzaski, awantury. I nie ma na to siły.

Reklama
Reklama

U nas niestety jest tylko niewiele lepiej. Komentując niekorzystne dla podatnika rozstrzygnięcie TK, Irena Ożóg, wiceszef resortu, powiedziała: - Trybunał Konstytucyjny potwierdził, że nie emocje, nie populizm powinny decydować o kształcie przepisów, lecz zasady państwa prawnego. Nic dodać nic ująć.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama