Kierownictwo koncernu zwróciło się do banków-wierzycieli, aby mimo wszystko zaakceptowały program ratunkowy. - Deutsche Bank zgodził się już dać 50 mln euro w gotówce - zachęcał na czwartkowej konferencji członek zarządu ds. finansowych Johannes Ohlinger. Jeśli te apele nie odniosą skutku, do sądu trafi wniosek o ogłoszenie upadłości tej szczycącej się 150-letnią historią firmy.
W czwartek rano Commerzbank, Dresdner Bank i Hypo-Vereinsbank, główni kredytodawcy Holzmanna (firma jest im winna ponad 360 mln euro) ostatecznie odrzucili plan ratunkowy opracowany przez największego akcjonariusza budowlanego koncernu, Deutsche Bank (należy do niego 19,6% akcji). Ich zdaniem, ograniczał się on jedynie do łatania dziur w krótkim terminie. Z kolei DB, który udzielił Holzmannowi 310 mln euro kredytów, jest przekonany, że bankructwo będzie znacznie bardziej kosztowne niż wspólna akcja pomocy. Wcześniej prezesowi Deutsche Banku Rolfowi Breuerowi udało się namówić zagranicznych posiadaczy obligacji Holzmanna na zamianę tych walorów na akcje koncernu.
Holzmann jest obecnie zadłużony na ok. 1,6 mld euro. Z wstępnych szacunków wynika, że firma zakończyła ub.r. ze stratą przekraczającą 240 mln euro. Stan niepewności w firmie trwa od co najmniej dwóch tygodni. Pracownicy zapowiedzieli demonstracje na ulicach Frankfurtu (Holzmann zatrudnia w sumie 24 tys. osób, z czego 10 tys. w Niemczech). - Pójdziemy pod siedziby Commerzbanku i Dresdner Banku. Może to ich przekona - zapowiedział Willi Röll, szef rady pracowniczej koncernu.
Holzmannowi już w 1999 r. groziło bankructwo. Wtedy niemal w ostatniej chwili uratowała go osobista interwencja kanclerza Gerharda Schrödera. Obecnie władze kraju zapowiedziały, że nie będą się mieszać w sprawy koncernu.