Wszystko wskazuje na to, że ostatnie dni marca będą należały do Netii. W środę odbędzie się walne zgromadzenie akcjonariuszy, które zadecyduje o emisji akcji, warrantów i obligacji. Dwa ostatnie papiery wartościowe mogą być zamieniane na akcje. Podstawowe pytanie, jakie zadają sobie teraz wszyscy, którzy inwestują w papiery tej spółki, brzmi: czy na GPW podaż akcji od wierzycieli (nowych akcjonariuszy) będzie duża oraz jak szybko KPWiG dopuści do obrotu nowe papiery wartościowe. Aktualnie Netia jest ulubioną pozycją spekulantów, którzy liczą, że akcje firmy teraz mogą tylko rosnąć, a jedynym zagrożeniem dla kursu może być właśnie wysyp nowych papierów.

Zdaniem specjalistów, masowa podaż walorów choć jest możliwa, to powinna znaleźć odbiorców. Akcje zmienią jednak właściciela najprawdopodobniej w transakcjach pakietowych. Wiele funduszy nabywających w przeszłości papiery dłużne Netii to fundusze obligacji - ich statut nie przewiduje, aby mogły mieć one w swoich portfelach akcje. Fundusze inwestycyjne przyznają, że jeżeli walne uchwali emisje akcji to Netia będzie podmiotem, który wróci w skład ich portfeli. To z kolei oznacza, że jeżeli część wierzycieli prywatnego operatora telefonii stacjonarnej będzie chciała pozbyć się swoich pakietów akcji - znajdzie na nie kupców. Po emisji nowych akcji spółka praktycznie pozbędzie się całego zadłużenia, a poziom jej zysków będzie w zupełności wystarczał, aby obsługiwać pozostałe długi oraz prowadzić dalsze inwestycje.

Zupełnie inaczej postrzegany jest Elektrim. Większość zarządzających funduszami przyznaje, że holding już od dawna nie znajduje się w ich portfelach. Interesują się nim drobni inwestorzy oraz podmioty, które chcą partycypować w podziale spółki. firma traci coraz bardziej na wartości i zdaniem specjalistów kurs akcji na poziomie 5 zł nie jest wcale niski. Warszawską spółkę już trudno nazwać blue chipem. Obecnie pod względem wartości rynkowej jest ona 24. firmą na GPW.

Na wartości zyskuje KGHM, głównie dzięki rosnącej cenie miedzi. Od początku roku miedź podrożała już o 18%. Znacznie gorzej od ceny surowca zachowuje się cena akcji KGHM. Od początku roku zdrożały one jedynie o kilka procent. Lubiński koncern przedstawił raport, z którego wynika, że kontynuowanie inwestycji w Kongu jest celowe i opłacalne.

Według opracowania opłacalne jest zbudowanie w Kongu instalacji przerabiającej rudę. Tymczasem jak dowiedział się PARKIET, złoża rudy w Kongu to związki tlenkowe, podczas gdy cała technologia produkcji miedzi, jaką stosuje KGHM, jest oparta na rudzie siarczkowej. Taka ruda występuje właśnie w złożach eksploatowanych przez spółkę w Polsce. KGHM, na produkcji miedzi ze związków tlenowych po prostu się nie zna. Budowa takiej instalacji musiałaby opierać się w całości na rozwiązaniach innego producenta miedzi. Nie ma również żadnego sensu, aby zalegające na hałdach w Kongu 180 tys. rudy przewieźć do Polski i przerobić w zakładach KGHM, bowiem spółka nie ma w Polsce odpowiedniej infrastruktury. Mimo iż raport przekonuje o zyskowności przedsięwzięcia, doświadczenia KGHM z tym projektem na razie ograniczają się jedynie do zapisywania w raportach rocznych kolejnych rezerw.