Bundesaufsichtamt für den Wertpapierhandel (BAWe) powstała w 1995 r. i początki miała dobre. W sierpniu 1995 r. doprowadziła do nałożenia kary w wysokości 600 tys. DEM (269 tys. USD) na Haralda Kronsedera, który wykorzystywał poufne informacje przy handlu akcjami spółki maszynowej Krones. Kronsender był jednym ze współwłaścicieli tej firmy. Od tej pory spektakularnych sukcesów BAWe jest jak na lekarstwo. Drugą sprawą, która zakończyła się połowicznym sukcesem, był obrót akcjami firmy informatycznej SAP. W październiku 1996 r. akcje tej spółki staniały o 23%, na tydzień przed opublikowaniem przez spółkę korekty prognozy wyników finansowych. Niemiecka komisja znalazła aż 34 osoby wśród pracowników firmy i ich znajomych, które pozbywały się akcji SAP, wiedząc wcześniej o nowej prognozie. Ostatecznie jednak prokuratura, która w większości przypadków domagała się lepszych dowodów od komisji, skazała na kary grzywny, w łącznej wysokości 137 tys. USD, tylko 3 osoby. W żadnym z tych poważnych przypadków nikt nie trafił do więzienia. W siedmioletniej historii komisji zdołała ona doprowadzić do orzeczenia kary więzienia tylko w dwóch przypadkach, lecz obydwa te wyroki zawieszono.

Do 1995 r. Niemcy nie miały żadnych przepisów umożliwiających karanie insiderów. Obecnie maksymalna kara dla osób wykorzystujących poufne informacje w handlu na giełdzie to 5 lat więzienia, a największa kara finansowa sięga 1,5 mln euro. Taki wyrok może jednak zapaść tylko wtedy, gdy prokuratura udowodni kryminalne intencje osoby łamiącej prawo.

Niemiecka komisja zapowiada, że jej skuteczność zwiększy się wraz z wprowadzeniem jednolitych unijnych przepisów regulujących europejski rynek kapitałowy. Na początku marca br. Parlament Europejski wprowadził zmiany, które umożliwią komisjom ściganie insiderów z powództwa cywilnego. Takie prawo obowiązuje w USA.

W latach 1995-2000 w 18 krajach europejskich, tylko w 15 przypadkach oskarżono insiderów o przestępstwa i sprawa znalazła swój finał w sądzie karnym. Tymczasem w Stanach Zjednoczonych SEC tylko w zeszłym roku doprowadziła do skazania insiderów w prawie 50 przypadkach, a kary na nich nałożone sięgnęły 10 mln USD. W całej Europie kary to rzadkość. Na przykład w ciągu ostatnich 10 lat we Włoszech tylko dwie osoby podejrzane o nielegalne transakcje trafiły do sądu. Brakuje danych z Hiszpanii, która nie upublicznia personaliów insiderów. W Portugalii nikt nigdy nie został skazany za wykorzystywania poufnych informacji w giełdowym handlu.