- Sprzedam wszystkie swoje udziały w MobilCom bankom wskazanym przez France Telecom. Jest to rozwiązanie, które nie będzie w tej chwili zmuszało Francuzów do konsolidacji naszego zadłużenia - potwierdził w wywiadzie dla magazynu "Die Telebörse" G. Schmid (należy do niego blisko 39,7% akcji firmy). Przyznał, że przestanie być prezesem spółki, kiedy "ostatnia akcja jego pakietu trafi do FT lub wskazanych banków" i stanie się to "najpóźniej do połowy kwietnia". Jednocześnie Francuzi wspólnie z tymi bankami opracują plan "zapewniający spółce finansową płynność do 2005 r.".
W gronie kupców pakietu Schmida wymienia się głównych wierzycieli niemieckiej spółki z Deutsche Bankiem, ABN Amro, Merrill Lynch i Société Générale na czele. MobilCom jest u nich zadłużony na 4,7 mld euro.
Zdaniem analityków, jest to bardzo wygodne rozwiązanie dla Francuzów. Mogą odkupić udziały od banków, ale dopiero wtedy, gdy zadłużenie niemieckiej spółki zostanie znacznie zredukowane. Poza tym France Telecom nie musi uwzględniać długów MobilComu w swoim bilansie (sama jest zadłużona na 60,7 mld euro), co byłoby obowiązkowe przy bezpośrednim przejęciu pakietu akcji G. Schmida. Nie tak dawno prezes FT Michel Bon wycenił ryzyko przejęcia MobilComu na 7 mld euro.
Francuski koncern w 2000 r. za 3,74 mld euro kupił 28,5% akcji MobilComu (plus opcję zwiększenia udziału do ponad 50% do 2003 r. poprzez odkupienie walorów od G. Schmida). Działając w ramach konsorcjum obaj partnerzy wywalczyli jedną z licencji UMTS w Niemczech (zapłacili za nią 8,5 mld euro).
Teraz przyszedł czas rozliczeń. Przed miesiącem Schmid ujawnił plan inwestycyjny związany z rozbudową sieci UMTS na najbliższy okres w wysokości 1,3 mld euro (11,3 mld euro do 2010 r.), podczas gdy FT było gotowe dać zaledwie 500 mln do końca 2003 r. I tak rozpoczął się spór, w którym głos zabrali nawet przedstawiciele francuskiego rządu (państwo ma 55% akcji FT). Schmid przed tygodniem zażądał od Francuzów odkupienia jego pakietu. Ci zdecydowanie odmówili, by po kilku dniach niespodziewanie zaproponować prezesowi MobilComu przejęcie akcji po cenie znacznie wyższej od rynkowej (22 euro, co daje 573,8 mln euro za pakiet).