Obwinił za to maklera walutowego Johna Rusnaka, który postawił na wzrost kursu jena i maskował swoje operacje transakcjami terminowymi. Zarząd AIB zlecił teraz przeprowadzenie rewizji finansowej w swych oddziałach. "Rzecznik grupy bankowej potwierdził, że ekipa dochodzeniowa ma złożyć raport tuż po świętach" - poinformował "Sunday Independent". Gazeta twierdzi, że pieniądze zginęły w ciągu dłuższego okresu, przekraczającego rok. "Nawet jeśli rzeczywiście gotówka została nielegalnie odprowadzona w okresie kilku miesięcy, to i tak mamy do czynienia z niewykryciem wypływu znacznej sumy" - napisał dziennik, sugerując, że nie jest to okoliczność łagodząca. Irlandzkie banki i instytucje finansowe rzadko przyznają się do zaginięcia dużych sum pieniędzy. W październiku 2000 roku na karę 6 lat pozbawienia wolności skazano byłego pracownika kasy oszczędnościowo-pożyczkowej w Cork, który przyznał się do zagarnięcia prawie 42.000 euro. Rewidenci finansowi ustalili jednak, że na kontach brakowało 1,5 mln euro. Tymczasem nie ustają spekulacje, że w następstwie ujawnienia nadużyć w Allfirst grupa AIB może zostać przejęta przez któryś z czołowych europejskich banków rozliczeniowych. Spekulacje te uważane są za powód rosnącej wyceny akcji AIB.(PAP)