Reklama

Telia - aspiracje bałtyckie nie słabną

Akcjonariusze Telii nie będą dobrze wspominać inwestycji w giełdową Netię. Nie dość, że polska spółka stanowiła duże obciążenie dla zysków szwedzkiego telekomu, to na mocy porozumienia restrukturyzacyjnego Telia straci uprzywilejowaną pozycję w akcjonariacie i będzie się musiała zadowolić niespełna 5-proc. pakietem akcji (obecnie wciąż ponad 48%). Ekspansja w basenie Morza Bałtyckiego została osłabiona, choć przejęcie fińskiej Sonery wskazuje, że rejon ten wciąż jest priorytetem dla Szwedów.

Publikacja: 03.04.2002 09:23

Lider w Skandynawii

Telia jest największym skandynawskim telekomem (tabela 1). Spółka posiada przeszło 11 mln abonentów i prowadzi swoją działalność w czterech sferach: telefonii stacjonarnej, komórkowej (bezapelacyjny lider w Skandynawii), telewizji kablowej (drugie miejsce za norweskim Telenorem) oraz dostępie do internetu (drugie miejsce po duńskim TDC TeleDanmark). Kapitalizacja Telii 22 marca br. wynosiła 13 mld euro.

Nowa strategia spółki zakłada koncentrację w regionie basenu Morza Bałtyckiego. Dodatkowo firma ma się zajmować wyłącznie działalnością telekomunikacyjną. Z tego powodu w ubiegłym roku doszło do wielu dezinwestycji, czyli sprzedaży aktywów, które albo były oddalone od regionu Morza Bałtyckiego, albo ich działalność nie pasowała do nowej strategii. Telia pozbyła się więc akcji Eircom (irlandzkiego telekomu), Tess (brazylijskiego operatora telefonii komórkowej), Bharti Mobile (indyjskiego operatora telefonii komórkowej), Orbiant Group (spółki zajmującej się instalowaniem i utrzymywaniem w ruchu sieci telekomunikacycjnych), Eniro (wydawcy książek telekomunikacyjnych, znanego z posiadania m.in. spółki Panorama Polska), Scandinavia Online (internetowego portalu horyzontalnego).

Niskie zadłużenie

W porównaniu z innymi największym europejskimi operatorami telekomunikacyjnymi Telia nie jest nadmiernie zadłużona (tabela 2). Zadłużenie stanowi niespełna 1/5 sprzedaży i jest najniższe pośród telekomów skandynawskich, nie mówiąc już o liderach europejskich (np. zadłużenie Deutsche Telekom i France Telecom wynosi odpowiednio 159% i 142% sprzedaży).

Reklama
Reklama

Niskie zadłużenie Telii jest następstwem dwóch czynników. Od dwóch lat bilanse spółek telekomunikacyjnych są poważnie obciążone zadłużeniem związanym z opłatami licencyjnymi na UMTS (telefonię komórkową trzeciej generacji). Do tego dochodzą zobowiązania, które finansują prace badawcze i operacyjne, związane z uruchomieniem UMTS. Telia ograniczyła aktywność w zakresie przedsięwzięć UMTS jedynie do kraju pochodzenia. Spółka nie zdecydowała się na start w wielu przetargach europejskich i nie uczestniczyła w wyścigu z wielką czwórką: Deutsche Telekom, France Telecom, British Telecomunnications i Telefoniką. Zarząd Telii wyszedł z założenia, że warto mierzyć siły na zamiary, a ponadto ostrożnie szacował termin i korzyści, wynikające z wprowadzenia telefonii trzeciej generacji. Wyniki finansowe za 2001 rok, jakie zaprezentowały wspomniane globalne telekomy, dowodzą, że podejście Szwedów było słuszne.

Drugim czynnikiem, który spowodował, że Telia nie jest tak obciążona bagażem długów jak typowy europejski telekom, jest charakter szwedzkiego przetargu na UMTS. Tamtejsze władze telekomunikacyjne zdecydowały się na symboliczne opłaty za 15-letnie licencje (prawie 11 tys. USD; do tego dochodzi niewielka opłata roczna za eksploatację sieci uzależniona od przychodów). Takim opłatom daleko do wielomiliardowych obciążeń w największych krajach Starego Kontynentu.

Przejęcie Netii

Jednym z kroków prowadzących do zwiększenia obecności szwedzkiego koncernu w regionie bałtyckim miało być przejęcie 48--proc. pakietu akcji Netii. Ten drugi operator telekomunikacyjny w Polsce został stworzony z myślą o przeciwstawieniu się lokalnemu monopolowi TP SA. Akcjonariusze spółki spostrzegli, że warto powalczyć na dynamicznie rozwijającym się rynku polskim o pokaźny kawałek tortu telekomunikacyjnego.Netia chętnie uczestniczyła w przetargach na demonopolizowanym rynku, zdobywając 24 koncesje lokalne (obejmujące swoim zasięgiem 40% ludności i 23% powierzchni kraju). Tym samym firma stała się najpoważniejszym konkurentem TP SA.

Problemy Netii

Rzeczywistość gospodarcza często boleśnie weryfikuje nawet najbardziej obiecujące plany. O kłopotach, z jakimi zmaga się Netia, zadecydował splot niekorzystnych okoliczności. Przyjrzyjmy się zatem niektórym z nich.

Reklama
Reklama

Wielkim wyzwaniem dla sieci stacjonarnych, w których specjalizuje się Netia, są sieci telefonii komórkowej. Już teraz porównując taryfy sieci stacjonarnych i mobilnych okazuje się, że utrzymanie telefonu komórkowego w systemie przedpłatowym (prepaid) jest tańsze niż telefonu stacjonarnego. Faktem jest, że takie podejście czyni telefon komórkowy przyrządem do odbierania rozmów, a nie inicjowania ich (TP SA od pewnego czasu nie wlicza do abonamentu minimalnego pakietu rozmów), nie przeszkadza jednak wielu użytkownikom w faworyzowaniu łączności mobilnej. Sieci komórkowe mają już więcej abonentów niż sieci stacjonarne.

Z drugiej strony nie należy zapominać, że sieci komórkowe poczyniły znaczący postęp w redukcji opłat telefonicznych w systemach abonamentowych, a ponadto za sprawą choćby technologii 2+ stają się poważnym konkurentem sieci stacjonarnych. O przewadze telefonii komórkowej w postaci mobilności nawet nie ma co wspominać.

Dodatkowo nie brak Netii problemów w otoczeniu własnym. Narzeka na TP SA. Przedstawiciele Netii jako przykładowe grzechy TP SA wymienili utrudnianie dostępu inter-connectowego (budowa punktów styku sieci Netii z siecią TP SA, umożliwiająca kontakt klientom z resztą świata), kłopoty z podpisywaniem umów na połączenia międzystrefowe (początkowo podpisano porozumienie jedynie dla 15 stref numeracyjnych), opóźnianie użytkowania numeru dostępowego Netii do internetu (0-20), przeszkadzanie w świadczeniu usług telefonii internetowej (VoIP).

Wreszcie trzecim problemem, który stoi na drodze generowaniu zysków przez telekom, jest obserwowane od pewnego czasu w naszym kraju spowolnienie wzrostu gospodarczego. Stan, w jaki popadła polska gospodarka, oznacza mniejsze zapotrzebowanie na rozmowy telefoniczne. Niższe dochody rozporządzalne społeczeństwa są wydatkowane przede wszystkim na artykuły pierwszej potrzeby (np. żywność, napoje, leki, opłaty za media).

Zwróćmy uwagę, że wszystkie te czynniki, negatywnie wpływające na kondycję Netii, mają charakter niezależny od działań władz spółki. Niemniej analitycy sektora telekomunikacyjnego zapytani przez PARKIET o przyczyny kryzysu w firmie zauważali, że na sytuacji spółki zaciążyły również decyzje zarządzających. Najczęściej wskazywali oni przeinwestowanie: "w warunkach polskich tworzyli biznes w wydaniu amerykańskim; przykładowo zapłacili przeszło 100 mln euro za licencję w Warszawie i podłączyli tylko ponad 6 tys. abonentów, co sprawia, że nie wiadomo, kiedy te nakłady się zwrócą" - twierdzili specjaliści z biur maklerskich.

2,5 mld zł straty

Reklama
Reklama

W latach 1996-2001 łączna strata netto Netii (wyniki skonsolidowane) wyniosła prawie 2,5 mld zł. Jednocześnie strata zamiast zmniejszać się, zbliżając spółkę do progu rentowności, powiększała się w zastraszającym tempie (wykres 1).

Jak zatem widać, rozwój Netii jest podobny do ewolucji dotcomów. W obu przypadkach dochodzi do niebywałego wypalenia kapitału własnego, czyli de facto jesteśmy świadkami wyścigu z czasem. Polega on na osiągnięciu zysków zanim cały kapitał własny zostanie pokryty przez straty i spółka pozostając z bagażem długów zmuszona będzie ogłosić bankructwo. Na koniec 2001 roku kapitał własny był już ujemny (-638 mln zł). Spółka stała się niewiarygodna dla kredytobiorców i obligatariuszy.

Konieczne stało się albo ogłoszenie upadłości, albo przeprowadzenie restrukturyzacji zadłużenia. Akcjonariusze Netii i jej wierzyciele zdecydowali się na drugie rozwiązanie. W myśl porozumienia obligatariusze i inwestorzy finansowi (Merrill Lynch, Chase) skonwertują dług na akcje Netii.

Osiągną tą drogą 91-proc. udział w kapitale spółki. Wierzyciele mają osiągnąć ponadto zabezpieczone obligacje na kwotę 50 mln euro. Przy realizacji takiego scenariusza 48--proc. udział Telii topnieje do niespełna 5%. Oznacza to zdecydowane zmniejszenie wpływu szwedzkiego telekomu na nadzór właścicielski Netii i jest de facto dezinwestycją posiadanych dotychczas aktywów.

W raporcie rocznym Telia wskazała, że w 2001 roku strata Netii w gronie spółek stowarzyszonych była najwyższa i kosztowała ją 273,5 mln euro. Dla porównania, zysk netto całego koncernu w ubiegłym roku wyniósł 207,4 mln euro.

Reklama
Reklama

TeliaSonera

26 marca tego roku zarządy Telii i Sonery ogłosiły plan konsolidacji swoich aktywów. Telia ma przejąć fińskiego operatora, w wyniku czego powstanie zdecydowany lider w regionie bałtyckim (64% kapitału nowo powstałego koncernu obejmą akcjonariusze Telii, resztę zaś Sonery).

TeliaSonera będzie mieć przeszło 31 mln abonentów (sieci stacjonarne i komórkowe w kraju i za granicą), dostęp do najbardziej zaawansowanych technologii (GPRS i UMTS), dominującą pozycję w Szwecji, Finlandii, Estonii, Łotwie i na Litwie. Oprócz tego spółka będzie zaangażowana w projekty UMTS w 3 dużych krajach europejskich: Niemczech - 3G (42,8% udziału w operatorze), Włoszech - IPSE 2000 (12,55% udziału w operatorze) i Hiszpanii - Xfera (14,25% udziału w operatorze). Całość uzupełniają aktywa z Rosji, Turcji, Libanu, Polski.

W ocenie przedstawicieli obu firm można się spodziewać dużych synergii kosztowych (redukcji kosztów, które wystąpiłyby, gdyby podmioty te działały nadal samodzielnie). W pełni uwidocznią się one dopiero w 2005 roku i zamkną się kwotą 300 mln euro (w 2003 roku wyniosą one 150 mln euro, rok później zaś 225 mln euro). Poza tym korzyścią dla TeliiSonery będą synergie w zakresie nakładów inwestycyjnych (w 2004 roku sięgną one 100 mln euro, w latach następnych 50 mln euro).

Decyzja zarządów obu telekomów jest równoznaczna z konsolidacją. W obu spółkach pierwsze skrzypce grają rządy Szwecji (skarb państwa posiada 71% akcji Telii) i Finlandii (skarb państwa posiada 53% akcji Sonery). Cała operacja została uzgodniona z głównymi akcjonariuszami (świadczy o tym potwierdzenie konsolidacji przez fińskiego premiera Paavo Lipoponena), co oznacza, że nawet przy zdecydowanej opozycji ze strony akcjonariuszy mniejszościowych (w co należy raczej wątpić) dojdzie ona do skutku. Kalendarium przejęcia zakłada, że połączona firma wejdzie do obrotu giełdowego na początku lipca 2001.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama