Obecna sytuacja jest następstwem olbrzymiego zainteresowania usługami bezprzewodowymi trzeciej generacji, na które potentaci telekomunikacyjni z innych krajów uzyskali w Niemczech licencje, płacąc łącznie 50,5 mld euro. Tak duże wydatki, w połączeniu z wysokimi kosztami niezbędnych inwestycji, pogrążyły czołowe firmy europejskie w długach, a słaba koniunktura wyraźnie pogorszyła ich efektywność.
Według agencji Bloomberga, w najlepszym położeniu są Deutsche Telekom i brytyjska Vodafone Group, które łącznie kontrolują 80% niemieckiego rynku. Pozostali operatorzy, tj. MobilCom, holenderski Royal KPN, hiszpańska Telefonica i brytyjski MM02, nie mogą sprostać konkurencji i ponoszą straty.
W tej sytuacji za uzasadnione uważa się próby połączenia sił przez działające w Niemczech spółki. Większość operatorów wyraża zainteresowanie konsolidacją, chociaż nie wszyscy przejawiają pod tym względem inicjatywę. Vodafone Group zwraca przy tym uwagę na trudności ze strony niemieckich władz. Obecne przepisy wykluczają bowiem fuzje operatorów przy zachowaniu przez nich obu licencji UMTS. Na razie zgodzono się tylko na wspólne korzystanie ze stacji nadawczych i anten, aby ograniczyć w pewnym stopniu ogromne koszty. Współpracujące firmy nie mogą jednak łączyć swych sieci.
Niektórzy inwestorzy mają nadzieję, że władze nadzorujące niemiecki sektor telekomunikacyjny ustąpią w końcu pod naciskiem operatorów.