W piątek rynek złotego był bardzo spokojny. Nie obserwowaliśmy już takich ruchów, jak w ciągu poprzednich dwóch dni, kiedy atakowany był poziom 4,09 na rynku USD/zł. Właściwie przez cały dzień realna wartość polskiej waluty oscylowała wokół 11% ponad starym parytetem. Najczęściej spotykanymi kursami były 4,095 zł za dolara i 3,60 zł za euro. Także późnopopołudniowe informacje o cenach żywności nie wprowadziły większych zmian. Co prawda, w pierwszej chwili doszło do niewielkiego umocnienia, ale szybko wróciliśmy do poprzedniego stanu. Kończyliśmy na 4,093 zł za USD i 3,60 zł za euro, odchylenie od parytetu wynosiło 11%. Zaczynaliśmy dokładnie na takich samych poziomach.

W nadchodzącym tygodniu, dokładnie w piątek, opublikowane zostaną informacje o podaży pieniądza w marcu. Jak już pisałem, zmiany w jej strukturze będą teraz jednymi z najpilniej obserwowanych wskaźników. Jeśli dynamika depozytów dla ludności znowu zmaleją i jednocześnie wzrośnie dynamika zadłużenia sektora budżetowego, zmaleją szanse na redukcję stóp procentowych w kwietniu. Moim zdaniem, zresztą nie tylko w kwietniu, ale w ogóle w całym 2002 roku.

Jeszcze w czwartek późnym popołudniem czasu polskiego (podczas notowań w USA) wspólna waluta osłabiła się i jej kurs spadł do poziomu poniżej 0,88 USD za euro. Słabe czwartkowe dane ze Stanów Zjednoczonych okazały się mało istotne wobec wypowiedzi prezydenta Busha, który dał do zrozumienia, że USA są głęboko zainteresowane pokojowym rozwiązaniem konfliktu na Bliskim Wschodzie. Takie oświadczenie zwiększa szanse na uspokojenie sytuacji. W efekcie zaczęto kupować dolara. Na otwarciu notowań w Europie kurs wspólnej waluty wynosił 0,8785 (podczas notowań w USA zbliżyliśmy się nawet do 0,876). Poziom ten obowiązywał aż do popołudnia. Około 14.00 zaczęła znowu nieznacznie przeważać podaż i po godzinie byliśmy na 0,8769. O 15.30 opublikowano kolejną porcję danych o gospodarce amerykańskiej. Wskaźnik bezrobocia okazał się gorszy od prognoz, wzrósł bowiem z 5,5% do 5,7%. Analitycy oczekiwali wzrostu do 5,6%. To głównie dzięki temu wspólnej walucie udało się po południu przebić 0,88. Kończyliśmy na 0,8801 USD za euro.

Zapasy hurtowe, sprzedaż detaliczna, PPI i wskaźnik optymizmu University of Michigan to najważniejsze wskaźniki makroekonomiczne dotyczące największej gospodarki świata, które poznamy w nadchodzącym tygodniu. Obok wydarzeń na Bliskim Wschodzie będą one miały zapewne największy wpływ na rynek eurodolara.