W minionym tygodniu ostro handlowano papierami KGHM. Od wtorku akcje spółki potaniały 2,5%. Producent miedzi i srebra jest jedną z niewielu giełdowych firm, które są obecne w portfelach zagranicznych funduszy inwestujących na rynkach rozwijających się.
Spółka jest notowana na zagranicznych parkietach w ramach programu kwitów depozytowych (GDR) - jednak coraz mniej inwestorów, którzy kupili tam akcje, chce je trzymać w swoich portfelach.
Kiedy startował program kwitów depozytowych (wtedy jeszcze bankiem - depozytariuszem był Citibank) - stanowiły one 25,99% kapitału akcyjnego spółki (było to 10 stycznia 2000 roku). Prawie rok później (18 grudnia 2000 roku), kiedy program GDR-ów prowadził już Bankers Trust, miał on 23,25-proc. udział w głosach na walne. Teraz depozytariusz ma 14,67% walorów lubińskiej spółki. W okresie kilkunastu miesięcy na parkiet w Warszawie trafiło więc 17,1 mln (o wartości kilkuset milionów złotych) papierów KGHM. W tym czasie walory potaniały z 21,2 zł do 14,35 zł.
Zdaniem specjalistów, utrata zaufania do KGHM to na razie trwała tendencja. Zaangażowanie w spółce zmniejszył m. in. Emerging Markets Growth Fund - podmiot, który jeszcze niedawno posiadał ponad 5% akcji KGHM, obecnie zszedł już poniżej tego poziomu. Walory lubińskiego kombinatu są jeszcze obecne m.in. w aktywach dwóch niepolskich funduszy inwestycjnych. Spory pakiet mają zarejestrowane w Luksemburgu fundusze Pioneera Eastern European Equity. Jeszcze miesiąc temu miały one w swoim portfelu walory KGHM za blisko 35 mln zł. Spółka znajdowała się też w aktywach Central European Equity Fund, który miał zarówno GDR-y, jak i papiery notowane na GPW.
Oprócz tego, że KGHM ma pewne problemy z finansami, które mogą zniechęcić do kupna jego papierów, ma w regionie poważnego konkurenta w wyścigu po pieniądze zagranicznych inwestorów. Zarządzający funduszy mogli dojść do wniosku, że firmy wydobywające surowce w Rosji prezentują się inwestycyjnie znacznie lepiej niż KGHM, który jest mocno zadłużony z tytułu zaangażowania w telekomunikację. Przy okazji warto wiedzieć, że walory lubińskiego koncernu są dużo mocniej skorelowane z indeksem spółek zaawansowanych technologii Nasdaq niż z cenami miedzi i srebra wyznaczanymi na londyńskiej giełdzie. Rynek już uznał, że KGHM jest bardziej spółką telekomunikacyjną niż producentem miedzi i srebra. A zaawansowane technologie nie są ostatnio w modzie.