Firmy elektroenergetyczne, które trafią na giełdę, będą prywatyzowane wieloetapowo, tak by Skarb Państwa zachował przez określony czas większościowy pakiet akcji. W przypadku Polskich Sieci Elektroenergetycznych zakłada się, że resort utrzyma kontrolę co najmniej do 2010 roku. Do strategicznego energetycznego zasobu państwa zaliczono także elektrownie Bełchatów, Opole i Turów, które miałyby utworzyć silną strukturę wytwórczą (Grupa BOT), zdolną do konkurowania na krajowym i zagranicznych rynkach.

- Chcielibyśmy, żeby PKE i Grupie BOT prywatyzacja poprzez giełdę zapewniła zróżnicowane akcjonariaty. Istotne jest, by ważną rolę odgrywali w nich krajowi inwestorzy indywidualni oraz fundusze emerytalne. Myślę, że te ostatnie instytucje z zainteresowaniem przyjmą możliwość zaangażowania w sektorze elektroenergetycznym - stwierdził Jan Szczęsny, dyrektor Departamentu Prywatyzacji MSP, podczas wczorajszego seminarium dotyczącego planowanych przekształceń i prywatyzacji elektroenergetyki.

Nową koncepcją w prywatyzacji firm drogą rokowań jest natomiast oferowanie potencjalnym inwestorom od razu możliwości nabycia większościowych udziałów.

Resort zakłada również, że prywatyzacja producentów energii bazujących na węglu brunatnym zostanie poprzedzona połączeniem ich ze współpracującymi kopalniami. Dotyczyłoby to także kontrolowanego przez Elektrim Zespołu Elektrowni Pątnów-Adamów-Konin, który zaopatrywany jest w paliwo głównie przez konińską kopalnię. Wymagałoby to jednak aneksu do umowy prywatyzacyjnej ZE PAK, co w obecnej sytuacji, byłoby trudne do przeprowadzenia.

Większość lokalnych elektrociepłowni ma być sprywatyzowana w latach 2003-2004. W podsektorze dystrybucji energii zakłada się natomiast dokończenie w tym roku przetargów na sprzedaż udziałów w Grupie G-8 (wyłączność negocjacyjną przyznano kontrolowanej przez Kulczyk Holding El-Dystrybucji oraz konsorcjum niemieckiego E.ON) i warszawskim STOEN-ie (wyłoniono krótką listę).