Corus ujawnił, że w środkach przekazanych do systemu emerytalnego od lat gromadziła się nadwyżka. Wiąże się to z faktem, że na początku lat 60., gdy firma, wówczas pod nazwą British Steel, zatrudniała ponad 250 tys. osób, płaciła wysokie roczne składki na każdego pracownika. Nie bez znaczenia były tu dane statystyczne, mówiące o dość krótkim okresie życia osób zatrudnionych w hutnictwie, które zawyżały roczne opłaty. Obecnie w Corus pracuje 10 razy mniej osób (ok. 25 tys.), wliczając w to również pracowników holenderskiej firmy Koninklijke Hoogovens, która połączyła się ze sprywatyzowanym koncernem British Steel, tworząc Corus Group.
W tych okolicznościach firma ujawniła, że w środkach przekazywanych na fundusz emerytalny będzie miała nadwyżkę w wysokości ok. 865 mln funtów. Do opublikowania tej informacji zmusiły brytyjskiego potentata nowe przepisy regulujące prowadzenie księgowości w firmach (tzw. FRS17), które zobowiązują spółki do informowania o zmianach wartości rynkowej ich funduszy emerytalnych. Wcześniej mogły one ukrywać te dane przez lata i dokonywać dzięki temu znaczących zmian w bilansach.
Corus prawdopodobnie będzie jednym z wyjątków na brytyjskim rynku. Większość firm obawia się, że przepisy FRS17 zmuszą je raczej do ujawnienia deficytu, jakie mają w środkach przeznaczanych na fundusze emerytalne. Brytyjski potentat stalowy nie zamierza jednak natychmiast wykorzystać nadwyżki, mimo że mógłby przeznaczyć te środki na redukcję zadłużenia sięgającego 1,6 mld funtów czy zwiększenie kapitalizacji rynkowej, która stanowi zaledwie jedną czwartą środków ulokowanych w funduszu emerytalnym wynoszących 11,3 mld funtów. Wielce prawdopodobne jest natomiast, że zrobi sobie tzw. składkowe wakacje w najbliższym latach, znacznie redukując wartość środków przeznaczonych na pracownicze emerytury.