W ostatni piątek nastąpiło przełamanie miesięcznej linii trendu spadkowego, stanowiącej jednocześnie górne ramię klina zniżkującego. Był to pozytywny sygnał, jednak już na następnej sesji głęboki spadek sprowadził indeks kontraktów z powrotem pod linię. Jak się po fakcie okazało, było to jednak nie zanegowanie sygnału, lecz głęboki ruch powrotny. Z takiej konfiguracji wynika kontynuacja wzrostu przynajmniej do głównej linii trendu spadkowego, obejmującej notowania od końca stycznia. Linia ta obecnie znajduje się na poziomie 1378 pkt. Testem dla tej teorii będzie zachowanie rynku w pobliżu najbliższego oporu znajdującego się na poziomie 1366 pkt., gdzie wypadły dwa ostatnie lokalne szczyty. Najgorszy wariant to naruszenie tej bariery, czyli jej niemrawe przekroczenie, a następnie dynamiczny powrót pod nią. W takim przypadku wzrosty z ostatnich sesji prawdopodobnie okazałyby się kolejną "zmyłką", jakich wiele mieliśmy w ciągu ostatnich tygodni. Za takim wariantem przemawia górny knot wczorajszej świecy.
Zasadnicza poprawa technicznego obrazu kontraktów nastąpiłaby w przypadku przełamania wspomnianej wcześniej głównej linii trendu spadkowego, stanowiącej jednocześnie górne ramię dużego klina zniżkującego. Oznaczałoby to zakończenie trwającej od końca stycznia konsolidacji i zapowiadałoby testowanie styczniowego szczytu (1465 pkt.). Gorzej, jeśli zamiast tego nastąpi przełamanie wsparcia utworzonego przez ostatni dołek (1304 pkt.), dolne ramię dużego klina oraz lukę hossy z 4 stycznia, której dolne ograniczenie wypadło na poziomie 1295 pkt. W takim przypadku mógłby nastąpić głęboki spadek. Następne wsparcie znajduje się w okolicach połowy długiej białej świecy z 3 stycznia, jednak wystarczająco silną barierą mógłby okazać się dopiero grudniowy dołek (1156 pkt.).