Koncern znany z tradycjonalizmu, główny akcjonariusz olsztyńskiego Stomilu, zmienia politykę wobec pracowników. Dotąd jego właściciele znani byli raczej z konfrontacyjnego nastawienia wobec zatrudnionych i ich organizacji, teraz stawiają na kooperację i starają się spopularyzować idee akcjonariatu pracowniczego. Z kasy spółki wyłożono 3 mln euro, by przybliżyć 100 tys. zatrudnionym problematykę giełdową.
Krzewienie idei akcjonariatu pracowniczego Edouard Michelin, szef firmy, ocenia jako krok niemal historyczny dla przedsiębiorstwa. W wywiadzie dla dziennika "Le Monde" powiedział, że jednym z powodów podjętej decyzji jest dobra kondycja firmy i przekonanie, iż z tego faktu korzyści powinni czerpać także pracownicy.
Projekt dotyczy załóg fabryk Michelina w 16 spośród 54 państw, gdzie obecny jest koncern. Pracownicy Stomilu liczą, że zostaną objęci programem w drugim etapie.
- Nie żądamy akcesu do grona akcjonariuszy firmy, lecz składamy propozycję - zapewnia E. Michelin, dodając, że oferta jest ciekawa i powinna zainteresować liczną grupę. Gdyby na akcje koncernu zapisało się tylko 10 000 osób, byłby "nieco" rozczarowany.
Program akcjonariatu pracowniczego traktowany jest jako przedsięwzięcie długofalowe i będzie "dojrzewał" przez 5 lat. Nie przewiduje wejścia przedstawicieli pracowników do rady nadzorczej. Zdaniem E. Michelina, wyodrębnianie tej grupy w akcjonariacie, liczącym już 200 tys. udziałowców, nie miałoby sensu.